Aktorzy, a ich Dzieci…

Miałam od dość długiego czasu spory Problem Artystyczny z Marią Seweryn, która, jak wiadomo, swoją Drogę Zawodową obrała za Rodzicami, Wybitnymi Aktorami – Krystyną Jandą i Andrzejem Sewerynem. 
Trzeba to sobie jasno powiedzieć, że Rodzice – Aktorzy, nawet ci Najlepsi, nie są Gwarantem tego, że ich Dziecko, które pójdzie Tymi Samymi Śladami, będzie równie Wyjątkowe jako Artysta Sceniczny/Filmowy/Telewizyjny, whatever… Predyspozycji i Talentu nie dziedziczy się „z automatu”. Umówmy się, nie każdy jest Piekielnie Zdolnym Maciejem Stuhrem. Na szczęście, również nie każde dziecko Aktora, które również Aktorem zostaje, plasuje się na tym totalnie przeciwległym biegunie, na którym ja widzę choćby wg. mnie słabusieńkiego Łukasza Nowickiego, który po swoim z kolei Ojcu przejął przede wszystkim gęsto tkany garnitur śnieżnobiałych zębów, jakim ochoczo błyszczy głównie w reklamie jednego z banków, czy w tzw. „telewizji śniadaniowej”. Już nawet sama „Ciocia Wikipedia” dostała kręćka, nie wiedząc tak naprawdę Kim ten Człowiek w gruncie rzeczy Jest, bo przypięto mu wszystko: Aktor, Lektor, Prezenter Telewizyjny, w końcu DZIENNIKARZ (że WHAT???!). Pfff… zadyszki można dostać. Fakt, pamiętam go z maleńkiej rólki w serialu „Magda M.” (i właściwie tylko z tego go kojarzę, jeśli chodzi o aktorstwo… kto wie, może jestem niesprawiedliwa w tym momencie…), w którym zagrał Grześka, czyli Partnera Sebastiana – przyjaciela Głównej Bohaterki. Ta Postać przez niego stworzona była tak bezbarwna, wyblakła wręcz, że mogłoby jej tam właściwie nie być, a już najrozsądniej byłoby, gdyby zagrał to ktoś inny. 
Ale, ale! Dygresje to istne barbarzyństwo popełniane na Pamięci, która już i tak szwankuje. O czym to ja chciałam ?! Aaa, tak! Racja, Maria Seweryn. 
Cóż, może to niezręczne, by zestawiać ze sobą i w pewnym sensie porównywać walory artystyczne Kobiety – Aktorki z dwoma skrajnymi przykładami Mężczyzn – Aktorów, ale ja użyłam tego minimalistycznego zestawienia wyłącznie po to, by jeszcze mocniej podkreślić tezę obraną na początku – nie każde dziecko Aktorów będzie dobrym Aktorem, ale nie jest również powiedziane, że Aktorem będzie słabym, gdy któreś z rodziców było/jest ponadprzeciętne. Tak samo, jak nie każdy kto urodził się jako dziecko lekarzy bądź prawników (to chyba obok aktorskich tradycji rodzinnych takie dwa najbardziej Charakterystyczne Przykłady) będzie nadawał się do leczenia ludzi bądź do pracy chociażby przed sądem. Używając tych dwóch męskich przykładów nie chcę również i nie mogę postawić Marii Seweryn po żadnej z tych dwóch stron. I w tym właśnie tkwi istota mojego z nią Artystycznego Problemu. 
W żadnej mierze, jak tu siedzę, nie zamierzam napisać, że jest ona Aktorką słabą, bo widać i czuć, że tzw. „warsztat” ma i że potrafi operować Emocjami, a zarazem długo nie była, dla mnie, również Aktorką Wyjątkową, która powaliłaby mnie na łopatki, zachwyciła Bogatą Paletą Barw swojej Scenicznej Gry. Po jednym Filmie/Spektaklu nie powinno się raczej wysnuwać jednoznacznych wniosków na temat danej Aktorki czy Aktora i ja na ogół tego nie robię (bo nie mówię, że nie zdarzyło mi się to nigdy…), po dwóch występach na Deskach coś już wyraźniej zaczyna się zarysowywać, zaś po trzech…nooo, po trzech to już jest Całkiem Solidny Konkret. 
I oto właśnie ja, po obejrzeniu i posłuchaniu p. Marii w trzech Spektaklach, zarówno w Teatrze Polonia jak i w Och Teatrze (choć wiem, że gra ich więcej), w Trzech Skrajnie Różnych Historiach, choć wszystkie na swój specyficzny sposób były Dramatami („Casa Valentina”, „Kontrakt”, „Metoda”) i… cóż… zaznaczam, że jest to MOJE ODCZUCIE, bo komuś może taki Styl Grania nie wadzić w ogóle… Dla mnie bowiem to, jakie Postacie kreuje w tych Spektaklach Maria Seweryn jest bardzo… jednokierunkowe, jest w tym jakaś monotonia, coś, co po trzeciej z kolei roli zaczęło nawet nieco mnie drażnić. Może jest Obsadzana w takich właśnie Rolach, bo takie role lubi. A może Reżyserzy (z jej Rodzicami włącznie) widzą, że w takich Postaciach najlepiej się realizuje, więc na takim gruncie najmocniej można wycisnąć dla Roli jej Potencjał… Kto wie… to tylko moje „gdybanie”…
Dlatego wówczas, gdy Wielkimi Krokami, w lutym tego roku, zbliżał się Nowy Spektakl Teatru Polonia pt. „Boże mój!” w Reżyserii Andrzeja Seweryna oraz z Marią Seweryn (jako Ellą), Krzysztofem Pluskotą (jako Bogiem) i młodziutkim Ignacym Lissem, studentem II roku Akademii Teatralnej w Warszawie (jako Liorem), to byłam wówczas Pełna Obaw, choć jednocześnie DOCZEKAĆ SIĘ NIE MOGŁAM. 
Jej Bohaterka w rzeczonym Spektaklu to Terapeutka i Matka Nastolatka z Autyzmem zarazem. Dlatego już sam rys kontekstowy postaci wskazywał, iż mogłaby być ona bardziej Powściągliwa i Ekspresyjnie Oszczędna. I tu właśnie dochodzę do sedna (lepiej późno niż wcale!) tego, co mi w Marii Seweryn przeszkadza – choć robi to świetnie, lecz jednak za często: uwiera mnie jej Neurotyczny Sposób Grania. Ona cała, dla mnie, jest w swoich Postaciach totalnie Rozedrgana, Rozhisteryzowana, Rozkrzyczana swoim Specyficznym, bardzo Mocno Osadzonym Głosem. Fakt, to poniekąd sprawa genów, bo i mimikę twarzy i właśnie głos ma niemal Bliźniaczo Podobne do Mamy, a Krystynę Jandę to właśnie w takich Nadekspresyjnych, Rozgadanych i Roztrzęsionych Postaciach kocha ogromna część Publiczności. Ja jednak przyznam, że mnie p. Krystyna najmocniej Ujęła, Wzruszyła, Rozkruszyła na Kawałki tą ze swoich Ról, w której była Rozgoryczoną, Samotną, Zdystansowaną Kobietą, Graną przez nią tak, jakby Świat oglądała zza pancernej szyby, a Emocjonalnym Prymem podzieliła się fifty – fifty z o dwadzieścia lat młodszym Kolegą Po Fachu. Udowodniła, że i takie Role nie są jej obce i że w nich jest równie mocna, o ile nie mocniejsza, choć mam znajomych, których takie Wyciszone Wcielenie p. Jandy raczej nie odpowiada. I to jest właśnie koronnym dowodem na to, jak Subiektywne i Zróżnicowane są Artystyczne Upodobania. 
A zatem! Byłam szalenie, z Przekory, Ciekawa roli Marii Seweryn w Teatralnej Nowości pt. „Boże mój!”. Zastanawiałam się, czy będzie „do czterech razy sztuka” i zobaczę ją po raz kolejny w stanie skrajnej nadruchliwości i nadgłośności, czy może będzie to dla mnie jej Całkiem Nowe Wcielenie. Liczyłam jednak na to, że jej Ojciec wiedział, co robi, Obsadzając ją w tej Roli… Miałam nadzieję, że nie wstąpił na Artystyczne Pole Minowe, choć Matka p. Marii (żeby nie było, bardzo p. Krystynę cenię) w ubiegłym roku jedną, bardzo poważną reżyserską „wpadkę” (znowu: MOIM ZDANIEM) zaliczyła (premiera z września 2018 r., „Mój pierwszy raz”)… nie chcę nawet tego „zdarzenia” (bo z mojej perspektywy Wydarzeniem nazwać tego nie mogę) wspominać, bo od razu mnie „telepie”.
Intrygował mnie również ogromnie Młodzieniec Ignacy Liss… Widziałam go już wcześniej w telewizyjnym spektaklu „Ekspedycja” i choć tam Roli dużej nie miał, to czuć było spory Potencjał. Możliwe, że właśnie p. Andrzej Seweryn, albo Profesorowie tego Chłopaka z Akademii Teatralnej widzą znacznie więcej i dlatego rzucili go na tak Głęboką Wodę, powierzając mu Odważną i Skomplikowaną rolę Nastolatka z Autyzmem. Taką postać bardzo łatwo jest przerysować, dlatego wyobrażam sobie, że jej tworzenie mogło przypominać stąpanie po linie rozwieszonej nad przepaścią (nawet mimo faktu, iż nadzór merytoryczny nad spektaklem sprawowała Fundacja Synapsis). Z drugiej strony, polskie z kolei kino już zna takie Doskonałe Przypadki, gdy Młody Aktor wcielił się w rolę osoby z niepełnosprawnością, choć wówczas ruchową o podłożu neurologicznym, w dodatku niemówiącą, a był to Dawid Ogrodnik, który w roku 2013 r., mając 27 lat (czyli był również młody, ale mimo wszystko starszy od Ignacego Lissa i rok po ukończeniu Wydziału Aktorskiego PWST w Krakowie), który zagrał Prawdziwą Postać Mateusza Rosińskiego w filmie „Chce się żyć” w taki sposób, że gdyby ktoś tego nie wiedział, to mógłby uznać, że sam Aktor choruje na Mózgowe Porażenie Dziecięce, z czterokończynową spastyką i nie mówi. Może teraz jest tak, że Profesorowie na uczelniach aktorskich wyłapują tak szybko takie Nieoszlifowane Diamenty, Zdolne Bestie i stawiają przed nimi w już tak Młodym Wieku Arcytrudne Zadania Zawodowe, by później nie bali się Wyzwań i nie utknęli na początku swojej kariery zawodowej w tasiemcowym byleserialiku telewizyjnym . Nie, nie skreślam Aktorów w nich grających (bo musiałabym wtedy odsiać ich 3/4, włącznie z tymi, którzy w Teatrze są FE NO ME NAL NI), po prostu uważam, że we wszystkim musi być zachowany balans. Tym bardziej, że wg. mnie to właśnie Scena weryfikuje i najostrzej określa Aktora. 
A co się jeszcze tyczy Młodzieńca Ignacego i jego Roli w „Boże mój!” to na kilka dni przed Spektaklem dowiedziałam się, co dodatkowo powodowało, że potwornie się bałam (z racji swojego „zboczenia zawodowego”), by nie zostało to schrzanione, iż grany przez niego Autysta… NIE BĘDZIE POROZUMIEWAŁ SIĘ WERBALNIE (jednej już takiej milczącej roli na scenie teatralnej doświadczyłam choć w tamtym przypadku Aktor był znacznie Dojrzalszy, jego Postać to zupełnie inny Mężczyzna, odmienny również cały Kontekst Spektaklu). Cóż, ja się na swojej „robocie” raczej całkiem nieźle znam, więc bacznie Ignacego Lissa w tej Postaci obserwowałam i przyznaję z Pełnym Przekonaniem, że ten Młody Człowiek, NIE BĘDĄC AUTYSTĄ, doskonale pokazał charakterystyczny, szeroki wachlarz zachowań Osób z zaawansowaną postacią Autyzmu: wydawał jedynie nieartykułowane dźwięki, miał mnóstwo stereotypii ruchowych i był autoagresywny. I co najważniejsze, był w tym BARDZO WIARYGODNY i NIEPRZERYSOWANY. Z mojej perspektywy zawodowo – obiektywno – emocjonalnej uważam, że odwalił Kawał Ciężkiej Roboty. Jak się nie zmanieruje komercją, to jestem skłonna przypuszczać, że będzie z niego Wielki Aktor Dramatyczny. 
Bacznie się również przyglądałam i przysłuchiwałam Marii Seweryn, choć, co oczywiste, z zupełnie innych powodów.
Krzysztof Pluskota, którego wcześniej nie znałam artystycznie, był w swojej roli WYJĄTKOWY. Całą zaś Recenzję Spektaklu mam już właściwie od pewnego czasu gotową, lecz ze mną jest tak, że piszę nie po kolei, a w takiej kolejności, jak Czuję Potrzebę, jak Podpowiadają mi Emocje. A zatem na recenzję „Boże mój!” nie przyszedł jeszcze właściwy moment…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s