„Almodovaria” – Wieczór Pierwszy

Warszawa, Teatr Polonia, 26.04.2019 r.
Występuje: Anna Sroka – Hryń (jako Agrado, czyli Manuela/Pedro), wraz z Zespołem Muzycznym.
(tekst pisany późnym wieczorem po Spektaklu i dnia następnego…)

AGRADO, czyli… ROZKOSZ.
Przyjemność i Ból.
Piekło i Raj. 
WSZYSTKO i NIC.
Taka/i, ON(A), jest…
Diablica i Anioł.
Obłąkana – Natchniona.
Dzika – Namiętna.
Perwersyjna – Pociągająca.
Bezwstydna – Fascynująca.
Rozpustna – Barwna.
Kochająca – Oszukana.
Rozhisteryzowana – Samotna.
Drapieżna – Krucha.
Żarliwa – Zimna.
Wykreowana – Tajemnicza.
Apetycznie Tandetna.
Wykwintnie Kiczowata.
na Szczycie – na Dnie. 
w Euforii – w Rozpaczy.
Żałosna.
Rzewna.
Upodlona.
Zniszczona.
Skrajna. Kontrastowa. Jaskrawa,
na pewno zaś NIE NIJAKA.
To CAŁA/Y ON(A).
A ja, po tym Wieczorze, jestem w Ludzkich Strzępach, zaś moje serce Pękło na Pół – w Najbardziej Wyjątkowe z możliwych znaczeń tych właśnie słów. 
Bo oto właśnie Tego Wieczoru okazało się, że Spektakl „Matki i synowie”, który 13 sierpnia 2018 r. Uwił sobie Przestronne Gniazdko po Brzegi mojego Serca, od Dziś NIE MA WYJŚCIA i musi PODZIELIĆ SIĘ tą KOMFORTOWĄ PRZESTRZENIĄ 50/50 z „Almodovarią”. 
A ja już Marzę o tym, że latem ZNOWU spotkam Agrado w oparach Cafe Luna… 
Dziś jest zaś przedpołudnie po Spotkaniu z Agrado i muszę się wam jeszcze do czegoś przyznać.
Od wczorajszego wieczoru jestem wciąż Nienasycona, jak Skóra, która domaga się Pieszczot, jestem Spragniona, jak Język potrzebujący choćby Kropli Wody, jestem Roztrzepotana, jak Skrzydła, które dopiero uczą się Latać.To jak Stan, w którym człowiek Stąpa po Krawędzi, bo zakochał się Namiętnie, ale i Ryzykownie zarazem.
Tak, spędziłam piątkowy wieczór z Opowieścią tak Gęstą, aż osiada na płucach, zabierając oddech, z Opowieścią tak Intensywną, jak Wyostrzone Zmysły w Stanie Wzmożonej Czujności, z Opowieścią tak Płomienną, że Sparzyć Się można… A wraz z tą wylewającą się ze Sceny falą emocji, Spuszczonych z Łańcucha, jak Dzikie Zwierzę, które Pełne są Sprzeczności, czułam się (i czuję się NADAL) tyleż Onieśmielona, co Podniecona. Nie mogę przestać Myśleć o tym i przestać Czuć tego, Co się wczoraj Wydarzyło i WCIĄŻ mi tak samo Nieswojo, jak i Ekscytująco. To, w Czym uczestniczyłam, było jak Totalny Psychiczny Ekshibicjonizm, jak Bezpruderyjne Obnażenie Się PUBLICZNIE z Własnego Życia. 
I tkwię wciąż w takim Stanie całkowicie Niesakralnego Triduum CIAŁA, DUSZY i UMYSŁU. Wchłania mnie głęboka Artystyczna Fascynacja za sprawą Postaci, którą wczoraj Spotkałam na Scenie, jestem Bezsilna wobec Kreacji Aktorskiej Anny Sroki – Hryń.
I choć z założenia styl Drag Queen ma wręcz Kipieć Przepychem, to w całym Szaleństwie tego Kontrolowanego Kiczu tkwiła Najwyższa Wartość tej Osoby, kryjącej się pod grubą warstwą przerysowanego make – up’u. 
Anna Sroka – Hryń w Roli Pedro/Manueli jest WYBITNA. Żaden jej Ruch, Gest, czy Słowo – nie są zbędne, wszystkie zaś Idealnie W PUNKT Tam, Gdzie BYĆ POWINNY. Ta Postać w jej Władaniu to Najbardziej Męska Dusza w Kobiecym Ciele, Najbardziej Męskie Ciało o Kobiecej Duszy. Była w tej swojej Dwojakiej Skórze tak AUTENTYCZNA, że kiedy w trakcie Spektaklu zeszła ze Sceny (bo nieco w swojej Roli wchodziła w Interakcje z Publicznością), podeszła do mnie i na kilka sekund chwyciła moją dłoń w sposób zarówno Po Męsku Stanowczy, jak i Miękko Kobiecy, to mnie aż Dreszcz wzdłuż kręgosłupa Przeszył. A kiedy śpiewała, co także było Nie Lada Wyzwaniem, by osiągnąć Wokal możliwie Najniższy, wręcz Gardłowy, a wciąż jednak Żeński, to była w jej Głosie szeroka Paleta Barw: od Furii i Pożądania, po Zagubienie i Czułość. 
Wybitna Aktorka. Wybitna Wokalistka. Wybitna Rola. Artystka Wybitnie KOMPLETNA. 
Wybitny muzyczno – mówiony Monodram. Wybitny Scenariusz. Wybitna Reżyseria. Wybitna Scenografia.
Wybitne Aranże. Wybitne Polskie Teksty, choć fabularnie osadzone w Ognistej Hiszpanii. 
Wszystko to Razem i każda z tych cech Osobno, to Wybijające się hen, daleko Ponad Przeciętność DZIEŁO. Myślę, że tak, jak filmy Pedro Almodovara są tworzone Na Bogato, to tak i tej Opowieści na Kanwie jego filmów nie dało się oprzeć na Półśrodkach. Byłby to wówczas Brutalny, Zbiorowy Gwałt Artystyczny na tym Spektaklu, gdyby jego Twórcy i Wszyscy, którzy weń Uczestniczyli, zrobili to Zachowawczo. Myślę, że właśnie w tym tkwi Moc tego Przedstawienia, że Odpuszczają weń wszelkie Hamulce i Pędzi ono na Oślep Przed Siebie, po drodze zaś Wymierzając widzowi Siarczysty Prawy Sierpowy w Mięsień Serca.

Jedna odpowiedź na “„Almodovaria” – Wieczór Pierwszy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s