„Grace i Gloria”

 TEATR POLONIA, sierpień 2018 r.
Wystąpiły:
Stanisława Celińska (jako Grace)
Lucyna Malec (jako Gloria)

Malownicza Emocjonalnie i Zapierająca Dech w Piersiach, choć Wizerunkowo Skromna opowieść teatralna, która została przygotowana z okazji Artystycznego Jubileuszu p. Stanisławy Celińskiej. 
To niezwykle Subtelnie i Bezpretensjonalnie opowiedziana historia Dwóch Kobiet, z dwóch różnych Pokoleń, ze Skrajnie Różnych Światów, a każda z nich ma odmienny sposób pojmowania Sensu Życia i Śmierci oraz Wartości, każdą z nich co innego Cieszy i czego innego Się Boją. Wydaje się więc, że nie ma żadnego sposobu na to, by jakkolwiek „spotkały się wpół drogi” w zrozumieniu Tej Drugiej. A jednak pod wpływem następujących po sobie Wydarzeń nie jest to już tak oczywiste, jak wyglądało na początku…
Pierwsza z nich, Grace, to Kobieta w Zaawansowanym Wieku, samotna, chora, umierająca. Mieszka na zapadłej wsi, w starej, rozpadającej się chatynce (do sprzedaży której dała się zresztą przekonać na złodziejskich wręcz warunkach i są to jej weń ostatnie chwile), w totalnie spartańskich dla mieszczuchów warunkach. Jest trochę jak taka Mała, Łatwowierna, Naiwna Dziewuszka. Ma jednak swój Honor i nie potrzebuje Litości. Pochowała w swoim Życiu pięciu Synów i Męża, z którym tak naprawdę już od dawna żyli Obok Siebie. Nie umie czytać ani pisać. Jest jednak w absolutnie piękny sposób Za Pan Brat z własnym Życiem – takim, jakim ono Jest i Było. Umiała w nim odnaleźć swoją Wielką, acz Prostą, Radość – uprawiany przez nią przez wiele lat sad, będący dla niej swoistym Azylem, do którego uciekała, szczelnie nim wypełniając Puste Przestrzenie Codzienności. Dla niej Największa Wartość Życia tkwi w Zwykłości, w cieszeniu się Drobiazgami, a także w Spokoju. 
Druga – Gloria, znacznie od Grace młodsza, Poszukiwaczka Wrażeń. Pańcia z miasta, elegancka, nowoczesna, z ambicjami, łasa na pieniądze i wysoki, materialny standard życia. Pozuje na taką, która pragnie brać z życia wyłącznie garściami, jednakże okazuje się, iż skrywa Mroczną Tajemnicę Wydarzeń z Przeszłości, które położyły się cieniem na jej relację z Mężem (z którym także już więcej ją Dzieli, aniżeli Łączy) i które powodują w jej Sercu wciąż żywe Poczucie Winy. Raz, z powodu romansu, w który się wdała, gdy zachłysnęła się karierą i pieniędzmi, a dwa – z powodu śmierci Syna, który zginął w wypadku auta przez nią prowadzonego. Kobieta traktuje to zresztą jak karę za wcześniejsze zdradzenie męża. 
Kobiety przelotnie poznają się już w szpitalu, w którym wcześniej leżała Grace, jednak dopiero po jej powrocie do domu, ta relacja zaczyna się rozwijać, gdy Gloria przyjeżdża do niej, przysłana przez tenże szpital, jako wolontariuszka hospicjum, które – jak to określiła, „pomaga ludziom przetrwać proces umierania”. Od początku ścierają się ich Skrajne Charaktery, choć obie mają Silną Osobowość, to mocno dają o sobie znać Różnice Światopoglądowe, podejście do Przemijania i tego, co jest w życiu Najistotniejsze. 
Kobiety jednak Zaprzyjaźniają Się, może dzięki swojej Wyrazistej Odmienności właśnie (a może nie są w gruncie rzeczy tak Różne, jak im się wydaje…?). Gloria uczy się dostrzegać „wielkość małych rzeczy”, Grace poniekąd daje się ponieść poznaniu pewnych dobrodziejstw rzeczywistości, która plasuje się tak daleko od tej, w której żyje na co dzień. I cieszy się z tych Drobnych, Nowych dla niej Przyjemności, jak Dziecko…
Każda z nich zatem czegoś od tej drugiej się Uczy i Odkrywa Nową dla siebie Jakość Istnienia…
Będąc na tym Spektaklu w sierpniu ubiegłego roku, nie powstrzymywałam łez, tak dalece ujęła mnie ta Skromna w swojej Formie i tak Bogata Nastrojem opowieść, grana rzadko – bo Gościnnie na Deskach warszawskiego Teatru Polonia, jak również p. Stanisława Celińska, urzekająca Prostolinijnością swojej Postaci. Dzielnie, w ogólnej Nadpobudliwości swojej Bohaterki, dotrzymywała jej kroku p. Lucyna Malec, choć w moim przekonaniu jest to na ogół Aktorka dość jednostronna w swojej Ekspresji. I chociaż jestem daleka od „łatkowania” i „szufladkowania” Aktorów, to jednak p. Malec tak solidnie wrosła w Charakterną, trochę bezczelną Postać Barbary Markowskiej ze Spektaklu „Szalone nożyczki” w Teatrze Kwadrat w Warszawie, że ilekroć jej w czymś słucham i w czymś ją oglądam, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że operuje podobnymi Środkami Artystycznego Wyrazu (tymi na poziomie niewerbalnym), mało zróżnicowanym Tembrem Głosu i niezbyt plastyczną Mimiką Twarzy. Zupełnie, jakby była Antonim Pawlickim w żeńskim wydaniu, choć wcale nie jestem tego taka pewna, czy któregoś z nich w tym momencie nie obrażam, lecz nie jest to moim zamiarem… Wyrażam jedynie swoje całkowicie subiektywne odczucia, a że w sposób dość dosadny… cóż, nie przepadam za „nawijaniem makaronu na uszy”, więc pewnie dlatego tak, a nie inaczej. 
Ale, ale! „Grace i Gloria” JEST Spektaklem tak Głęboko Poruszającym, Nostalgicznym i Cudownie Opowiadającym o Relacjach Międzyludzkich, że nawet p. Lucyna Malec mi tego Wrażenia nie popsuła, bo ze swojego Zadania wywiązała się… Poprawnie. Zwłaszcza w Scenach, gdzie konieczna akurat była Emocjonalna Nadekspresja, (którą p. Celińska uroczo równoważyła), a jej podniesiona, i ostra barwa głosu nie mogła zrujnować ogólnego Nastroju Spektaklu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s