„Lord of The Dance: Dangerous Games”

Hala Torwar w Warszawie, 17.11.2017 r.
Wystąpili:
– w głównych Rolach Tanecznych:
James Keegan (jako Lord of The Dance)
Caroline Gray (jako Saoirse)
Tom Cunningham (jako The Dark Lord)
Andrea Kren (jako Morrighan)
– w pozostałych Rolach: 
towarzyszący Tancerzom Wiodącym ok. dwudziestoosobowy Zespół Taneczny
Muzycy i Wokalistka
Uwielbiam ich od Tylu Lat, że już niemal policzyć nie sposób. Spektakl zaś przez ten czas niejeden raz Ewoluował, Tancerze i Tancerki przychodzili i odchodzili. Niektórzy zaś Występują weń od bardzo, bardzo już dawna, a to, co Najważniejsze i co pozostało Niezmienne to jest fakt, że moje każde kolejne Spotkanie z nimi, to jest dla mnie Taneczno – Muzyczna Transfuzja Zielonej Energii Odnawialnej, za każdym razem tak Świeżej, jakby czas nie upłynął. 
Tak też było ponownie dwa lata temu, w listopadzie (i podobnie stanie się, mam nadzieję, 15 listopada tego roku, gdy znów będę miała ten Przywilej się z nimi Widzieć). Tamten zaś Wieczór z nimi, dwa lata temu, choć nie był pierwszym, który Razem spędziliśmy Na Żywo (mimo, iż po dwóch różnych stronach Sceny), to był pierwszym od czasu, gdy oglądałam zarejestrowane dwa lata wcześniej w Londynie nagranie DVD z występu Zespołu, który rozpoczął niejako Nowy Rozdział w historii Lord Of The Dance. I choć Jądro Fabuły pozostało takie samo, to zmieniła się Scenografia – Wizualizacje, Stroje zyskały Nowy Smak, skomponowano Świeżą Muzykę OD PODSTAW, Choreografie zostały Stunningowane, jak również wprowadzono weń Symboliczne Przejęcie od Michael’a Flatley Pałeczki przez James’a Keegan’a w Tytułowej Roli, choć zasadniczo James występował wcześniej z Grupą już od kilkunastu lat – najpierw jako jeden z Członków Dance Troupe, później stopniowo wprowadzany był na Front Sceny. Cały czas jednak był Kimś na kształt Zastępcy Michael’a, zaś od momentu, gdy powstała Zmodyfikowana Wersja Spektaklu z podtytułem „Dangerous Games”, to zostaje on weń już Oficjalnie ogłoszony nowym Mistrzem Tańca i niejako Liderem Grupy. Wiązało się to również z tym, że to właśnie w 2015 r. PO RAZ PIERWSZY w Historii LOTD wydane zostało DVD z Występem, w którym Główną Rolę wytańczył właśnie James. Do tamtej pory zaś wszystkie wcześniejsze Występy, które rejestrowano, były z udziałem Michael’a w Roli Tytułowej pomimo, iż w Trasy z Zespołem jako Tancerz nie jeździł on już od dawna, a zazwyczaj podczas Tournee to właśnie James na większości występów grał Postać Lorda. I to James (choć na Trasach ma Zmienników) jest dla mnie Niekwestionowanym Królem Irlandzkiej Sceny Tanecznej, a gdy tylko nań wychodzi, to już zaczyna ona pod jego butami do stepowania sypać Iskry. 
Tamtego Wieczoru dwa lata temu było zaś TAK…!
„Your Dream then – Nightmare now! Your Dream then – Nightmare now!” 
(Lord of the Dance: Dangerous Games)
Zawładnął mną Potężny, Taneczno – Muzyczny Żywioł, a ja rzucając się Po Omacku w jego Objęcia pragnęłam jedynie, By Czas Się Zatrzymał. I tak z każdą kolejną sekundą Płynęłam z tym Prądem. 
Obłęd w Oczach. Dzikość w Sercu. Dusza Uwolniona, jak Ptak z klatki. To wszystko Razem i jeszcze Więcej…
Feeria Barw. Bogactwo Wizualizacji. Szeroki Wachlarz Nastrojów. Przede wszystkim zaś Obłędna Synchronizacja w Energetycznych Choreografiach Grupowych, gdy na Scenie występuje ok. 20 Tancerzy równocześnie, a w głowach widzów Rytmicznie Tętni cały Zastęp butów do stepowania. 
Jakby tego było mało, to w charakterze Największego dla mnie Prezentu Wieczoru wystąpił wtedy w Warszawie w jednej z Wiodących Ról właśnie nikt inny, jak James Keegan – Tancerz, w którym Pulsuje Artystyczny Wulkan. Każda sekunda Jego Bycia na Scenie jest jak Bomba z Odbezpieczoną Zawleczką. Kiedy więc James wyskoczył Tamtego Wieczoru na Scenę, to mi Tchu na kilka chwil Zabrakło, choć nie spodziewałam się, że AŻ TAK zareaguję. Wydawało mi się bowiem, a może wmówiłam sobie, że po zawirowaniach życiowych 2015/16, już nie potrafię Całą Sobą Być w Tańcu, w Muzyce, w Teatrze – tak, jak przed laty umiałam, gdy mogłam uczestniczyć w Umiłowanych przeze mnie Wydarzeniach Artystycznych. Wtedy zaś znowu Coś we mnie Pękło i błyskawicznie Poczułam, że Wszystko Zostawiam za sobą, Zrzucam z siebie Wszelki Ciężar i przez te dwie godziny przestaje się liczyć Cokolwiek Innego. 
Wszystko było wtedy tak, jak tego Zapragnęłam – i Miejsce pod sceną i mój Ukochany Tancerz. A to wcale nie takie oczywiste, bo to, na kogo w roli głównej Lord of The Dance się „trafi” – to Wielka Loteria. Zwłaszcza, że obserwowałam Relacje z poprzednich występów na ówczesnej Polskiej Trasie i widziałam, że James miał jeszcze dwóch Zmienników. Występów było wtedy sześć, więc co najwyżej przeczuwałam, że mogą się między sobą podzielić po równo, a zatem, że każdy zatańczy w dwóch Spektaklach. Tymczasem James zatańczył wtedy w W-wie w Warszawie po raz trzeci na tamtej Trasie, tym samym sprawiając, że Doświadczyłam tego Wszystkiego jeszcze Mocniej. Bo dla mnie Świetny Tancerz, to nie tylko ten, który jest bardzo „Techniczny” – uważam, że to NIE WYSTARCZY. Tancerz, który robi na mnie Największe Wrażenie to taki, który podobnie jak James posiadł cały Pakiet Cech: wspomniany już Kunszt Techniczny, ale także w dużej mierze Klasę Prezentowania Samego Siebie, a więc i ogólny sposób Poruszania Się na scenie, z chodzeniem włącznie, a ponadto taki Wewnętrzny Żar i Specyficzny Szlif Artystyczny, który Nie Pozwala od tego człowieka Oderwać Wzroku ani na moment. To w końcu także cała Sylwetka, gdzie mięśnie nie są sztucznie „napompowane”, a Konsekwentnie i Naturalnie Wypracowane. Źle mi się z kolei ogląda tańczących mężczyzn przesadnie szczupłych i nazbyt wysokich. Wolę też Tancerzy „mocno osadzonych” w Parkiecie/Scenie, których każdy Ruch jest Intensywny, Konkretny, Zdecydowany. Męski, po prostu – aniżeli tych, którzy wydają się „mało spięci” w Ciele i „nazbyt luźni” w Ruchu, jak gdyby nie panowali nad Choreografią. Cóż, mam udawać, że nie ma to dla mnie znaczenia? Kobietą jestem przecież. Technikę można lepiej lub gorzej uzyskać w drodze ciężkiej pracy przez wiele lat. A Scenicznego Błysku – nauczyć się nie da. To trzeba Mieć. Tak, jak MA to James Keegan z Lord o The Dance: Dangerous Games. I do tego wszystkiego – jest Technicznie PERFEKCYJNY.

Zaczęło się jednak od Batalii. Choć w pierwszej chwili gotowa byłam przystać na zastany na warszawskim Torwarze „porządek”, to finalnie powiedziałam sobie: „Basta! Dość! Działaj!”. Głęboko odetchnęłam, nabierając Przekonania, że Zasłużyłam na Przeżycie tamtego wieczoru dokładnie Tak, Jak ja tego Chciałam – nie zaś w sposób, jaki próbowano mi narzucić, w imię dość irracjonalnie tłumaczonych „norm bezpieczeństwa”. Albowiem jeśli się bliżej zastanowić, to w razie potencjalnego zagrożenia i konieczności ewakuacji, ryzyko jest niemal równorzędne w przypadku wnoszenia wózka po schodach z płyty głównej na dole pod sceną, jak również możliwości wydostania się z balkonu „specjalnie wydzielonego dla osób niepełnosprawnych”, na który wjechać trzeba windą na pierwsze piętro. Nie o tym chciałam jednak wtedy myśleć, nie miało znaczenia nic oprócz tego, co dla mnie będzie Najcenniejsze. Bo w zasadzie, jeśli logicznie pomyśleć – to procedura opuszczenia dolnej płyty wydaje się jednak „mniejszym złem”. Przyjęłam więc Postawę Grzeczną – acz Stanowczą i mocno niezdecydowanej Pani z ekipy ochroniarskiej uświadomiłam, że nie jest to klasyczny koncert, a SPEKTAKL TANECZNY, w związku z czym nie jest komfortowe oglądanie kilkudziesięciu Tancerzy z miejsca usytuowanego na górze z boku sceny, w dodatku z balustradą na wysokości oczu, co generowałoby konieczność składania wzrokiem Tancerzy z kawałków, pomiędzy jedną grubą barierką, a drugą. Kiedy znajomy, który wtedy odwiózł mnie na Torwar i z niego zabierał zadeklarował, że on bez większego problemu sprowadzi mnie na wózku po tych schodach prowadzących na płytę, a jedynie prosiłby jednego z panów ochroniarzy o asekurowanie mnie z przodu, usłyszeliśmy, że „nie będą brać odpowiedzialności”. Już chciałam wykrzyczeć owym: „to przytrzymajcie mnie, do diabła, NA MOJĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!”, ale policzyłam w myślach do dziesięciu, choć Nie Odpuściłam (trafili na Twardą Przeciwniczkę, a jakże!) i kiedy zjechałam z powrotem na dół, to trafiłam na dwóch innych pracowników Hali Torwar, którzy już takich obiekcji nie mieli – ku mojej, rzecz jasna, Ogromnej Satysfakcji. I efekt był taki, że wpadłam tam na dół jak burza i Już Tylko Ode Mnie Zależało, w jakiej odległości od Sceny zajmę sobie miejsce, bo z wózka i tak nie schodzę, a cała publiczność na płycie siedziała na krzesełkach. Koniec końców – usiadłam na wysokości drugiego rzędu. PO RAZ PIERWSZY W ŻYCIU, na jakimkolwiek koncercie miałam przed sobą Scenę i Artystów tak blisko, że mogłam Łapczywie Chłonąć każdy Krok, Ruch Ciała, Gest, Mimikę. Dlatego emocje stały się tym większe, bo Taniec + Muzyka + Irlandia to moje Trzy Największe Miłości, które już chyba Zostaną ze mną Do Końca.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s