„Matki i Synowie” – Wieczór Pierwszy, Drugi i Trzeci

Teatr Polonia, rok 2018 i 2019.
Występują: Krystyna Janda (jako Katharine Gerard)
Paweł Ciołkosz (jako Michael Porter)
Antoni Pawlicki (jako Will Ogden) 
oraz do niedawna w Dublurze Adaś Tomaszewski/Antek Zakowicz (jako Nik Ogden-Porter), obecnie Rolę gra sam Adam.

Byłam na tym Spektaklu jak dotąd trzykrotnie, zaś 24 maja będzie mój Czwarty Raz z tą Historią (wyjątkowy m.in. z tego względu, że w tym dniu obchodzę imieniny). 
Tak pokochałam tych Ludzi, w tych Rolach, że wychodząc z Teatru po raz pierwszy po Spektaklu obiecałam sobie, że wówczas, kiedy tylko będzie grany, to ja na pewno raz w miesiącu będę na niego wracała… i tak też do tej pory się działo. A za każdym razem, gdy dotąd z „Matek i synów” wychodziłam w całkowitej ciszy, nie mogąc powiedzieć choćby słowa, to o owej Sztuce pisałam ponownie, bo choć to Opowieść TA SAMA, to za każdym razem NIE TAKA SAMA. Zawsze przeżywałam potężnie, płynące ze Sceny nadludzkie wręcz Emocje, choć z pewnością w jakimś sensie za każdym razem w nieco innym Sensie, coś innego odkrywałam w Bohaterach tej Historii, inne ich Cechy, Słowa, Ukryte Znaczenia wysuwały się każdego wieczoru na Pierwszy Plan… Dlatego tutaj, dzisiaj, dzielę się wszystkimi trzema Recenzjami, pisanymi po kolejnych wieczorach spędzonych z Katharine, Michael’em, Will’em i Nik’iem…
Gdy zaś szłam na Spektakl za drugim i trzecim razem, co chcę Podkreślić CAŁKOWICIE OSOBNO i już wiedziałam, jaki jest jego Początek, to totalnie przejmujący był już dla mnie sam ten Pierwszy Moment, gdy gasły Światła, i słychać było kroki Aktorów wchodzących na Scenę, zaś po momencie oczekiwania reflektory zapalały się z powrotem i mnie jako widza przeszywała na wskroś Całkowita Cisza, w której Paweł Ciołkosz stał w samym sercu Sceny, z rękami skrzyżowanymi na klatce piersiowej, a ten stupor w jego ciele mówił, że Grany przez niego Michael prawdopodobnie, być może, boi się wykonać jakikolwiek Ruch, czy wyrzec choćby Słowo, by w jakikolwiek sposób nie urazić odwróconej do niego plecami Katharine (Krystyna Janda), która wpatrywała się gdzieś daleko w jeden punkt za oknem, również nic nie mówiąc. W końcu jednak to Michael pierwszy nie wytrzymuje i by jakoś naruszyć ewidentny Mur, stojący między nimi od lat, wypowiada zdanie z pozoru prozaiczne, bo grzecznościowe, które w gruncie rzeczy (gdy teraz z perspektywy czasu o tym myślę) można symbolicznie odczytać jako próbę wyciągnięcia ręki do Kobiety – Matki jej byłego, zmarłego przed 16 laty Partnera, która swoją Obojętnością, Chłodem, Obrzydzeniem i Odrzuceniem skrzywdziła swojego jedynego Syna, a jemu niegdyś Najdroższego Mężczyznę…: „Nie zdejmie pani płaszcza?”
I choć ona stwierdza oschle: „Nie zostanę długo.”, to późniejszy Monolog Michael’a, którym trochę Nieporadnie, trochę z Lękiem usiłuje on „zagadać” Niezręczność Sytuacji między nimi, to Kobietę to przerośnie i Nagromadzone w niej przez lata Emocje znów staną się od niej Silniejsze. 
Katharine zjawia się, nie wiedzieć czemu, w apartamencie Michael’a (który obecnie dzieli on z Mężem i ich Synem), gdy minęło już 16 lat od dnia („Mój syn umarł 29 marca 1994 roku, we wtorek, nad ranem…”, jak zaczyna później opowiadać, z mieszaniną Żalu i Złości w głosie, siedmioletniemu Nik’owi, który wraca do mieszkania ze spaceru z drugim Ojcem), w którym odszedł jej Syn Andre (w wyniku powikłań po zapaleniu płuc w przebiegu AIDS). I to jedno banalne pytanie mężczyzny: „Nie zdejmie pani płaszcza?” wzrusza uśpioną od lat Lawinę Pretensji, Niedopowiedzień, Rozgoryczenia, Nienawiści, Odrazy, która pociąga za sobą wcale niebanalne, lecz Drążące do Szpiku Kości i bardzo Drastyczne w Słowach, Uczuciach i Myślach rozliczenie się Obojga – każdego z Osobna i między sobą Nawzajem, z Bolesną Przeszłością.
Zauważyłam, za Drugim i Trzecim Razem, patrząc na to Z Perspektywy wieczoru, gdy Po Raz Pierwszy tego Spektaklu DOŚWIADCZYŁAM, że p. Krystyna i p. Paweł zdawali się przedłużać właśnie ten Początkowy Moment Zawieszenia, Niepewności, Oczekiwania, jakby i Widzom i Samym Sobie chcieli ofiarować Więcej Czasu na Wsunięcie Się w ten Niełatwy Nastrój, w te Trudne Przeżycia. Sam zresztą Paweł Ciołkosz w jakimś archiwalnym wywiadzie, którego dopiero niedawno słuchałam powiedział, że Aktor, budując Postać, musi korzystać z własnych emocji i doświadczeń. I zarówno on, jak i Krystyna Janda robią to w tym Spektaklu w taki sposób, że w Cierpienie swoich Bohaterów Wciągają za sobą Widza, jak w Otchłań. Zaś gdy byłam za Pierwszym Razem, to p. Paweł dosyć mocno się „rozkleił”, a ja wraz z nim, za Trzecim zaś Razem p. Krystyna „popłynęła” znacznie moim zdaniem bardziej, aniżeli wcześniej. 
Ale teraz już od początku…

13.08.2018 r.
„Nie rozumiem tego, co tu się dzieje dookoła mnie, ja tego po prostu nie rozumiem, wszystkiego się boję…”
(Krystyna Janda, jako Katharine Gerard)
Siedząc tamtego Wieczoru na Widowni Teatru Polonia, po raz pierwszy w swoim wówczas 33-letnim życiu, PŁAKAŁAM W TEATRZE. Do domu zaś wróciłam w takim stanie duszy i ciała, jakbym została ciężko pobita i niemal od razu poszłam spać. Następnego dnia nadal miałam skurczone wszystkie mięśnie i nie mogłam się otrząsnąć… Ale NIE – NIE ŻAŁUJĘ! Nie żałuję ani jednej sekundy spędzonej wówczas w warszawskim Teatrze Polonia! Bardzo mi to było potrzebne… Życzyłabym sobie, aby tak bezkompromisowych spektakli było W POLSKICH TEATRACH jak najwięcej. 
Wówczas pisałam, że „Matki i synowie” to Opowieść Wielowymiarowa i Naszpikowana Sprzecznościami… To Historia o Dalece Zakorzenionych Uprzedzeniach i Stereotypowej Wizji Świata, o Lęku przed Prawdą – taką jaką ona jest w istocie, a nie jaką chcemy ją widzieć; to też Historia o poczuciu Odrzucenia i byciu Niezrozumianym, a nade wszystko Portret Psychologiczny dwóch Osób, które 16 lat wcześniej, w wyniku epidemii AIDS, straciły najdroższą im obojgu Osobę: z jednej strony Matka, przeżywająca nieustanną Żałobę, przenikającą się z niemożliwą dla niej do zaakceptowania Drogą, którą podążył jej syn, a z drugiej były Partner tego mężczyzny, miotający się między Niegdysiejszą Wielką Miłością, a Teraźniejszym Życiem, które od podstaw po siedmiu, jak sam mówi „gównianych latach” godzenia się ze Śmiercią ówczesnego Partnera, odbudowuje ze swoim obecnym, legalnie poślubionym Mężem i ich Synem. 
Wtedy pisałam też i nadal to podtrzymuję, że ten Spektakl to, od pierwszej do ostatniej minuty, Próba i Rozliczenia Się z Przeszłością i Oswojenia narzuconego sobie, Wewnętrznego Tabu… 
Krystyna Janda, Paweł Ciołkosz, Antoni Pawlicki i będący wówczas na Scenie Adaś Tomaszewski, skoczyli na naprawdę Głęboką Wodę i wyszli z tego Zwycięsko. 
Co więcej, uważałam i uważam, że Spektakl ten POWINIEN zobaczyć KAŻDY RODZIC, który nie akceptuje/nie rozumie JAKICHKOLWIEK Wyborów Życiowych swojego Dziecka…

1.10.2018 r.
„Chciałem zabić świat, kiedy zdiagnozowano chorobę u Andre, ale zamiast tego opiekowałem się nim. Kąpałem, ubierałem, mówiłem, że go kocham, kiedy wstydził się tego, co choroba z nim zrobiła. A nie był piękny, proszę mi wierzyć, choroba o to zadbała. Oczywiście nigdy nie składaliśmy przysięgi małżeńskiej, bo nam nie pozwolono. Nie było takiej możliwości. Związki takie jak mój i Andre nie miały przetrwać. Nie zasługiwaliśmy na godność zawarcia związku małżeńskiego. I może dlatego pojawiło się AIDS.”
(Paweł Ciołkosz, jako Michael Porter).
Siedząc wówczas na Widowni w Teatrze Polonia, trzy miesiące po tym, gdy po raz pierwszy miałam Szansę przeżyć (tak, przeżyć – nie obejrzeć) Spektakl „Matki i synowie”, miałam jako widz(ka) poczucie, że tego Wieczoru Państwo Krystyna Janda, Paweł Ciołkosz, Antoni Pawlicki oraz (ponownie) Mały Adaś Tomaszewski zagrali jeszcze Głębiej, jeszcze Śmielej, jeszcze bardziej Dosadnie niż wówczas, gdy Doświadczyłam tej Historii najpierw w sierpniu tamtego roku. Wtedy wydawało mi się, że bardziej się tego opowiedzieć już nie dało. A jednak…
Tamtego, drugiego Wieczoru z nimi, Odkryłam mocniej w jednym z Bohaterów, Michael’u, coś, czego może nie odczułam aż tak za pierwszym razem. Wówczas zdałam sobie sprawę, jak Ta Postać, tak Wykreowana przez Aktora, balansuje na bardzo Cienkiej Linii Sprzecznych Emocji: pomiędzy własną stratą Bohatera z Przeszłości, połączoną ze swoistym Buntem, że przecież po latach Żałoby ma prawo ułożyć sobie życie Od Nowa, pomiędzy Niezgodą na to, że Matka jego byłego Partnera wciąż postrzega go jako Ucieleśnienie Wszelkiego Zła, które wciągnęło jej Syna w szpony Nowego Jorku i „zrobiło z niego geja” (podczas, gdy to tamten Mężczyzna go notorycznie zdradzał i również jego naraził na chorobę), a Totalną i Ewidentną (moim zdaniem) Bezsilnością Michael’a wobec Osobistego Bólu tej Kobiety…Tak to Czuję, tak to Odbieram…

4.01.2019 r.
Michael Porter (Paweł Ciołkosz): „Rany boskie, kobieto! Wyciągnij do kogoś rękę! Wpuść kogoś!”
Katharine Gerard (Krystyna Janda): „Ja chcę zemsty.”
Will Ogden (Antoni Pawlicki): „To tutaj jej Pani nie znajdzie.”
Pisałam wtedy, że… PODDAJĘ SIĘ. Rozkładam ręce. I nie dowierzam, że piszę to PO RAZ TRZECI, a jakby za każdym razem Od Nowa, a jednak… 
Mój Trzeci Raz z NIMI… i w wózek mnie wgniotło. Nie mieści mi się w głowie jak to tak być może, że za każdym razem, gdy patrzę na nich i ich słucham w tym Spektaklu, to Grają JESZCZE BARDZIEJ, JESZCZE WIĘCEJ, a przy tym wciąż po prostu Naturalnie i Ludzko, jakby to były ich Własne Emocje… I choć nieodmiennie uważam i zapewne uważać będę, że Sercem Spektaklu „Matki i synowie” SĄ i BĘDĄ Krystyna Janda oraz Paweł Ciołkosz, to muszę przyznać i mu to oddać, że również Antoni Pawlicki wówczas mnie Zaskoczył i Wystrzelił JAK NIGDY. Po raz pierwszy miałam także Ogromną Przyjemność widzieć na Scenie jednego z dwóch Grających na zmianę Małolatów – Antka Zakowicza, który okazał się Cudownym, Totalnie Bezpretensjonalnym Młodym Aktorem.

Nie chciałam sobie NICZYM psuć tamtego Wyjątkowego Nastroju, a jednak ulżyć sobie musiałam, rzucając kamyczek do ogródka tamtego wieczoru, a to za sprawą, niestety, kogoś na Widowni. Zasadniczo, będąc DOROSŁYMI LUDŹMI, powinniśmy wiedzieć BEZ PRZYPOMINANIA, że w takich miejscach jak Kino czy Teatr należy wyłączać wszelkie urządzenia, które mogą zakłócić odbiór danego Wydarzenia. A jednak, TEATR POLONIA (tak samo zresztą jak OCH-TEATR) tuż przed rozpoczęciem KAŻDEGO Spektaklu przypomina o wyłączeniu telefonów komórkowych, a także o nierejestrowaniu Przedstawienia. Jak się tamtego wieczoru okazało, są osoby, którym to nawet nie wystarczy. 
W trakcie Spektaklu bowiem, z Czworgiem Aktorów na Scenie, gdy Atmosfera była tak Podniosła, że słychać byłoby przelatującą muchę, komuś nagle, na całą salę zadzwonił telefon. Trochę to trwało nim ów jegomość, bądź niewiasta (na szczęście nie wypatrzyłam po ciemku, bo gdybym zgromiła owego lub ową wzrokiem, to mógłby/mogłaby paść na miejscu) odnalazł/a swój telefon, by go wyłączyć, w międzyczasie do niego/do niej przyszedł, także z dźwiękiem, sms. Słów mi zabrakło. Całkowity brak SZACUNKU nie tylko dla innych Widzów, ale w GŁÓWNEJ MIERZE dla Aktorów, którzy wychodzą do nas – Publiczności z konkretnymi Emocjami, by Przekazać je nam Najpiękniej, jak Potrafią.

A dlaczego, choć w Spektaklu występuje Czworo Aktorów, ja wciąż podkreślam przede wszystkim Role Dwojga z nich? To nie dlatego, by w jakikolwiek sposób umniejszać w tej Sztuce wkład p. Antoniego, czy Chłopców (aczkolwiek fakt, faktem, że za p. Pawlickim nie przepadam), albowiem ich Obecność na Scenie na OGROMNE ZNACZENIE dla powstałego pod koniec opowieści Pęknięcia w Duszy Katharine… Jednak silniejsze ode mnie jest Poczucie, Przeżycie i Przekonanie, że Główną Siłą Napędową Spektaklu jest przede wszystkim Zawikłana Relacja między Katharine i Michael’em, Niedomknięta Przeszłość, która wciąż ich dzieli…
„Nie bój się więcej skwaru słońca
Ni srogiej zimy śnieżnych burz,
Dobiegł twój ziemski trud do końca,
Zapłatę wziąłeś z sobą już.”
– William Shakespeare, „Cymbelin” (akt IV)

2 myśli na temat “„Matki i Synowie” – Wieczór Pierwszy, Drugi i Trzeci

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s