„Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej.” / „Carte blanche”

Wieczór i część nocy z 7 na 8 marca b.r., po niezwykle wyczerpującym psychicznie i fizycznie tygodniu pracy, upłynęły mi zupełnie niespodziewanie pod znakiem dwóch polskich filmów, których oglądać akurat wówczas nie planowałam, nie wiedząc w ogóle o tym, że będą emitowane. Dlatego tym bardziej się cieszę, że na nie trafiłam (zawsze powtarzam, że Nic Nie Dzieje Się Przez Przypadek), bo BARDZO BYŁO WARTO. 
Jeden z roku 2017 r., drugi sprzed lat czterech, ale obydwa oparte na Prawdziwych Wydarzeniach. W obydwu, Głównymi Bohaterami (a właściwie Bohaterką i Bohaterem) są kreowane przez Aktorów osoby realnie żyjące. Obydwoje Aktorzy, grający główne w nich role jawią mi się zwykle jako dość mocno manieryczni w sposobie mówienia, w mimice twarzy i ogólnej Ekspresji Artystycznej, jakiej używają w swojej pracy, jednak w obydwu Rolach obejrzanych wówczas przeze mnie wybronili się znakomicie, decydując się na minimum środków, by przekazać maksimum treści. I tutaj tak myślę, jako laik, bo kompletnie się na tym nie znam i mogę się mylić, że o ile w przypadku grania Postaci całkowicie fikcyjnych, Aktorzy mogą sobie pozwolić (przynajmniej teoretycznie, co pewnie zależy m.in. od reżysera) na większe Szaleństwo Artystyczne, może nawet trochę Improwizację, o tyle wcielanie się w role Osób, które żyły kiedyś, bądź żyją nadal, jest wyzwaniem bodaj jeszcze większym i może nawet narzucającym silniejszą presję. Albowiem wyobrażam sobie, że Widz siłą rzeczy porównywał będzie grę Aktora do tego, co wie, bądź słyszał/czytał o danej prawdziwej osobie, w jaką ten czy ów się wciela. Myślę także, że tworząc rolę opartą na Prawdziwej Osobie trzeba mimo wszystko bardzo solidnie wskoczyć w jej czy jego „buty”, w czasy, w których żył/a, w jej/jego sposób postrzegania rzeczywistości, mówienia, poruszania się, we wszystko. I chyba takie Role najbardziej narzucają jakieś sztywniejsze, określone ramy. 
Jeśli faktycznie tak było w przypadku Pierwszej i Drugiej Roli, o których dziś piszę, to uważam, że oboje Państwo Aktorzy wyszli z tej pracy Obronną Ręką.

„Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej”, TVN.
Występują:
Magdalena Boczarska (jako Michalina Wisłocka)
Eryk Lubos (jako Jurek)
Justyna Wasilewska (jako Wanda)
Piotr Adamczyk (jako Stanisław Wisłocki, mąż Michaliny)
Jaśmina Polak (jako redaktorka Tereska)
Borys Szyc (jako Krystian, szef wydawnictwa)
Karolina Gruszka (jako Karolina Siwicka, pacjentka Wisłockiej)
Wojciech Mecwaldowski (jako urzędnik Wydziału Kultury KC PZPR)
Danuta Stenka (generałowa)
Katarzyna Cynke (jako Bożena, urzędniczka Wydziału Kultury KC PZPR, pacjentka Wisłockiej)
Arkadiusz Jakubik (jako Eugeniusz, zastępca naczelnika Wydziału Kultury KC PZPR)
i wielu innych. 
Wisłocka – Boczarskiej (jeśli została „odtworzona” tak wiernie, jak powinna, to i również sama Wisłocka) była kobietą, która z jednej strony miała swoje Zasady i Ideały, jakimi się kierowała, sprzeciwiała się Obłudzie, a z drugiej sama siebie szukała w życiu, w którym zgubiło ją z czasem coś, co na początku wydało jej się jedynym, czego mogła Chcieć i Potrzebować. Wisłocka – Boczarskiej miała w sobie ogrom wypływającej z niej potężnymi falami Energii, Determinacji, ale i Naturalności oraz Zrozumienia dla Potrzeb innych – podczas, gdy sama w jakimś momencie w swoich potrzebach totalnie się pogubiła. 
Magdalena Boczarska przedstawiła Wisłocką jako kobietę – lekarza, która nie stwarzała dystansu między nią a pacjentkami, która zadawała im pytania wprost, ale w taki sposób, by miały one przy niej poczucie bezpieczeństwa i aby czuły, że siedzi przed nimi kobieta, która drugą kobietę zrozumie. 
Wisłocka nie owijała w bawełnę, nazywała rzeczy po imieniu uważając, że nic co ludzkie winno nie być nam obce. Nie starała się, z jednej strony, demonizować tematu seksu i łamała Tabu, sztucznie narzucane przez partyjno – kościelne układy, z drugiej nie infantylizowała go i nie próbowała ubierać w piękne słówka czegoś, co jednak jest najzwyklejszą w świecie, wręcz organiczną potrzebą każdego z nas. Wisłocka, wedle filmu, uczyła swoje pacjentki, jak poznawać własne pragnienia i upodobania, i jak nie wstydzić się ich okazywać; jak ośmielać nie tylko siebie, ale i partnera po to, by ich związek stawał się jeszcze mocniejszy, gdy nie będą mieli przed sobą tajemnic, dotyczących własnych pragnień. 
Z drugiej strony, Wisłocka obnażała hipokryzję ówczesnych władz, udowadniając działaczom KC, że roszczą sobie prawo jako sami mężczyźni do decydowania o pragnieniach kobiet i że są takimi samymi krętaczami jak wszyscy w tamtych czasach, odwracającymi wzrok na dźwięk słów „członek”, czy „pochwa” (które są bądź co bądź takimi samymi częściami naszych ciał, jak każda inna, a nawet ważniejszymi, bo powinny być traktowane z jeszcze większym szacunkiem) podczas, gdy większość społeczeństwa uprawia seks, bądź próbuje przyjemności w pojedynkę – gdy nie ma jej z kim dzielić, lub chce poznać swoje ciało jeszcze lepiej właśnie po to, by prowadzić pełniejsze Życie Intymne z własnymi partnerami. Demaskuje również jednego z działaczy KC, najgłośniej grzmiącego o tym, że Wisłocka chce demoralizować społeczeństwo, który oficjalnie zasłania się naukami kościoła, a pokątnie ze swoją asystentką uprawia szaleńczy seks w partyjnych archiwach.
Sama zaś konstrukcja filmu oparta jest na przeplatających się zręcznie (i wg. mnie niemylących widza, lecz spójnie połączonych) trzech okresach w życiu Michaliny Wisłockiej.
Pierwszy, to lata 40. w powojennej Polsce, kiedy kobieta kończy studia i rozpoczyna praktykę lekarską oraz pracę naukową. Okres ten wiąże się także z początkiem zawirowań w jej życiu osobistym, doprowadzających po latach do dramatycznych wydarzeń, kiedy to spotyka swoją przyjaciółkę z młodości – Wandę, a spotkanie to z początku owocuje stworzeniem silnej więzi w trójkącie, który stanowią właśnie: Wanda oraz Michalina i jej mąż Stanisław. Żyją wszyscy razem w relacji intymno – uczuciowej, jednak z czasem wychodzą na jaw wzajemne zaszłości, silne obciążenia związane z wcześniejszym wyrażeniem zgody na taki właśnie osobisty układ. Obie kobiety zachodzą w ciążę ze Stanisławem, rodzą córkę i syna, jednak to Michalina Wisłocka oficjalnie jest przedstawiona jako ich matka, Wanda jest jedynie „ciocią”, która ma się obojgiem opiekować. Z czasem ta niewdzięczna rola zaczyna kobietę coraz bardziej boleć, nie wytrzymuje narzuconej presji i zazdrości o Stanisława, i odchodzi, zabierając ze sobą swojego biologicznego syna. Michalinę Wisłocką opuszcza również mąż. Znamienne dla ukazania emocji między tymi dwoma kobietami wydaje się być zdanie wykrzyczane przez Wisłocką w decydującej kłótni, że Wanda ze Stanisławem miała tylko sypiać, a on miał kochać wyłącznie ją (Michalinę). 
Drugi ukazany w filmie okres z życia lekarki to lata 50., czyli społeczno – polityczna rzeczywistość stalinowskiej Polski. Michalina Wisłocka jako lekarz – ginekolog podejmuje pierwsze próby edukacji seksualnej rodaków, jednak z racji tamtych czasów jest to nie lada wyzwanie. W tym również czasie Wisłocka udaje się do Lubniewic, do ośrodka wczasowego, gdzie także próbuje zaszczepić w kobietach – kuracjuszkach otwartość na ich własną seksualność, co spotyka się z silnym sprzeciwem ze strony właściciela ośrodka wczasowego. Praca tam staje się jednak również przełomem w życiu prywatnym Wisłockiej. Poznaje tam bowiem Jurka, który otwiera ją na prawdziwą namiętność, przy nim Michalina w pełni odkrywa to, o czym mówi swoim pacjentkom – własne, głęboko ukryte marzenia jej kobiecości i pozwala im dojść do głosu, ucząc się czym jest prawdziwy apetyt na cielesną miłość, rozbudza w niej pożądanie i uczy przeżywać wielką rozkosz. Relacja zarówno uczuciowa jak i intymna z wcześniejszym mężem nie należała bowiem do udanych, Wisłocka nigdy nie czuła przy nim prawdziwego spełnienia, przynajmniej tak wynika z filmu. Poznany w ośrodku wczasowym Jurek jest również pierwszą osobą, która usilnie przekonuje Wisłocką do napisania książki, dzięki której całe rzesze ludzi zrozumiałyby, że udany, niezakłamany związek powinien opierać się przede wszystkim na wzajemnym zrozumieniu potrzeb, pragnień, marzeń, fantazji drugiej osoby. 
Trzeci filmowy okres z życia Michaliny Wisłockiej to lata 70., czyli PRL. Wisłocka cieszy się ogromnym zaufaniem pacjentek, które tłumnie chcą się u niej leczyć i korzystać z jej porad. Kobiety otwierają się przed nią, a z czasem wracają ze słowami wdzięczności mówiąc, że jej rady pomogły im w zrozumieniu samych siebie i w budowaniu ich związków. W tamtym też okresie Michalina spotyka młodą dziennikarkę, która również zachęca ją do wydania książki. Od tego momentu ramię w ramię toczą bój z systemem, niejeden raz uderzając głową w mur cenzorsko – partyjno – kościelnych obwarowań. Koniec końców, wytrwałość Wisłockiej oraz postawa jej pacjentek doprowadzają do tego, że w 1976 r. „Sztuka kochania” zostaje wydana, stając się ówczesnym bestsellerem.
Myślę, że najlepszym podsumowaniem dla działalności Wisłockiej i przesłania, jakie poprzez historię jej życia niesie ten film, są jej słowa wypowiedziane w filmie ustami Magdaleny Boczarskiej: „Ja chcę pomóc zwykłym ludziom, żeby się nie zdradzali.”.
Bardzo długo obchodziłam szerokim łukiem ten film, sama nie wiem zupełnie dlaczego. Nie kieruję się bowiem specjalnie opiniami innych i nie bardzo interesuje mnie to, co inni o moich przekonaniach uważają. A jednak, chyba jakiś podszept tego okrutnego słowa na „h”, przez pryzmat którego niektórzy w swoich opiniach usiłowali sens tego filmu „sprzedać” (tym samym go spłycając) sprawił, że sięgnęłam po tą produkcję dopiero teraz, gdy została wyemitowana w telewizji. Słowo na „h”, czyli ponownie… hipokryzja, tak właśnie. Niejednokrotnie bowiem słyszałam o tym filmie przede wszystkim to, że zawiera mięsiste sceny erotyczne, w których nic nie ma do ukrycia, a wszystko podane jest jak na tacy. I gdyby tym się w nieskończoność tylko kierować, to… faktycznie, pewnie nigdy bym po ten film nie sięgnęła. A tymczasem, po jego obejrzeniu, jako widz(ka) muszę stwierdzić, że to, jak zostały pokazane weń seksualne zbliżenia… w ogóle mnie nie raziło. Nie dlatego, że było to piękne, cudowne, magiczne, smaczne i w ogóle wow, bo faktycznie wszystko tam było widać jak na dłoni, a jedna poradnikowa pozycja seksualna goniła drugą, odtworzona do bólu technicznie co do joty. Ale takie przecież jest życie, o czym i sama Wisłocka pamiętała, mówiąc o seksie wprost i wiedząc, jako lekarz – ginekolog, że seks to również fizjologia. Nie mówię jednak o tym, by fizjologią epatować na ekranie, nie w tym rzecz. Chodzi mi o to, że to, o czym mówił film, czasy o jakich opowiadał, historia ludzi jaką przedstawiał, nie mógł być obudowany w zasłonięte woalem domysły. Wydaje mi się, że o to właśnie chodziło, by było tak dosłownie – by przełamać niepotrzebny wstyd przed czymś, co robimy wszyscy, by pokazać, że nie jesteśmy w seksie piękni, jak to się próbuje nam wciskać w komediach romantycznych; że choć jest to taka aktywność życiowa, która sprawia ludziom ogrom przyjemności, to jednak… jest właśnie ludzka w swojej formie, pierwotna, oparta o naturę ludzkiego organizmu i… po prostu wygląda, jak wygląda i nie ma co się oszukiwać, że wygląda inaczej. Zresztą, nie tylko taki sposób spojrzenia na te sceny sprawił, że mnie one nie raziły. Nie stanowiły dla mnie problemu również dlatego, że… nie nadawałam im takiej rangi, żeby wysuwały się na pierwszy plan, nie zwracałam na nie szczególnej uwagi, bo nie traktowałam ich jako naczelnej cechy filmu. Co innego było w nim dla mnie ważne, a sceny erotyczne choć ostre, to były weń krótkie i w moim odczuciu stanowiły jedynie dodatek, jeszcze bardziej uwiarygadniający przesłanie filmu o tym, że to, co robimy w naszych sypialniach (i nie tylko) jest tak normalne, jak jedzenie, picie i spanie.

„Carte Blanche”, TVP2.
Występują:
Andrzej Chyra (jako Kacper Bielik)
Urszula Grabowska (nauczycielka Ewa)
Arkadiusz Jakubik (Wiktor, przyjaciel Kacpra)
Eliza Rycembel (Klara, uczennica Kacpra)
Tomasz Ziętek (Wojtek Madejski, uczeń Kacpra)
Dorota Kolak (dyrektorka liceum)
Andrzej Blumenfeld (nauczyciel Jacek Florczak)
Maria Chwalibóg (matka Kacpra)
Ewa Bakalarska (Magda, żona Wiktora)
Wojciech Pszoniak (profesor okulista)
Adam Tomaszewski (Patryk, syn Ewy)
i wielu innych. 
Film z Andrzejem Chyrą w Roli Głównej opowiada o nauczycielu historii, wysoce szanowanym i lubianym przez uczniów, który po wypadku prowadzonego przez siebie auta, w którym ginie jego matka, odkrywa, że zaczyna gorzej widzieć. Sądząc, że jest to bezpośredni skutek wypadku udaje się do lekarza, który uświadamia mu, że cierpi na chorobę genetyczną, której nosicielką była jego matka, a która przekazywana jest wyłącznie po linii męskiej i że niestety jest to schorzenie nieuleczalne, w związku z czym stopniowa utrata wzroku jest procesem nieodwracalnym i w zależności od przypadków indywidualnych pacjentów może potrać tygodnie, bądź lata. Mężczyzna dowiaduje się również wówczas, że urazy odniesione w wyniku wypadku samochodowego tylko ten proces degradacji wzroku przyspieszyły. 
W czasie gdy otrzymuje diagnozę, Kacprowi zostaje również złożona zawodowa „propozycja nie do odrzucenia”, by objął klasę maturalną, w której obecnie jest vacat na stanowisku wychowawcy. Pomimo wielu dylematów, porad najbliższego przyjaciela, który to posunięcie mu odradza, Kacper decyduje się ukryć przed wszystkimi swój stan zdrowia, objąć klasę, poprowadzić ją do matury oraz wejść w intymny związek z koleżanką z pracy. Ponieważ mężczyzna ma ogromną przychylność swoich uczniów, nie dziwi ich na początku to, że mężczyzna wyznacza jednego ucznia z klasy, który zostanie „opiekunem dziennika”, czyli zajmował się będzie sprawdzaniem obecności i wpisywaniem ocen (co również świadczy o bardzo dużym zaufaniu, jakim mężczyzna darzył swoich uczniów) oraz „opiekuna tablicy”, zapisującego tematy lekcji. Uczniowie o nic wówczas nie pytali, może nie rozumieli, może się domyślali, ale sami nie chcieli podejmować tematu. 
Gdy relacja mężczyzny z koleżanką z pracy zacieśnia się na tyle, iż bardzo mocno związuje się z Kacprem emocjonalnie kilkuletni syn kobiety, a para ma zamieszkać razem i się pobrać, Kacper wyznaje kobiecie prawdę. A ona odchodzi. Będąc po przejściach już wcześniej, miała nadzieję, iż w końcu ułoży sobie spokojne życie, a tymczasem nie wyobraża go sobie u boku „inwalidy” (zostało użyte w filmie, lecz ja tak nie znoszę tego słowa!). Mężczyzna zostaje więc sam ze sobą i ze swoją chorobą i wydaje się, że balansuje na krawędzi, że nadchodzi czas pęknięcia, załamania. Kacper doprowadza jednak klasę do zdania egzaminów dojrzałości oraz udaje mu się dotrzeć do emocji nastolatki, która postrzegana jest w szkole jako zbuntowana (gdyż ubiera się i zachowuje „niestandardowo”), a która w istocie manifestuje tym, co postrzegane jest przez innych jako bunt, jak wielce nieszczęśliwą jest dziewczyną, nad którą fizycznie i psychicznie znęca się ojciec – sadysta i nałogowiec.
Notka informacyjna na końcu filmu mówi, że mężczyzna, który był pierwowzorem Postaci Kacpra, nie został zwolniony z pracy, gdy jego choroba wyszła na jaw. Stało się tak dzięki temu, że w życiu zawodowym i prywatnym nauczył się radzić sobie na tyle dobrze, że i w jednej i drugiej sferze był w stanie nadal realizować się tak, jak niejedna osoba w pełni zdrowia.
Film „Carte blanche” dotyka nie tylko problemu samej choroby jako takiej. Dotyka też tematu determinacji w radzeniu sobie z nową sytuacją życiową, która generuje dwa potencjalne wyjścia – poddać się i postawić na sobie przysłowiową „krechę”, bądź przewrócić swoją rzeczywistość do góry nogami i wymyślić sposoby na to, jak się w niej od nowa odnaleźć i dalej przeć do przodu, by wciąż realizować swoje pasje i pozostać wiernym swoim ideałom. A w końcu „Carte blanche” dotyka tematu uprzedzeń i lęków nie tylko samego głównego bohatera, ale „osób trzecich”, pokazanych poprzez postawę kobiety, która nie była gotowa zbudować życia z mężczyzną z niepełnosprawnością.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s