„Depresja komika”

„Depresja komika”, TEATR POLONIA, marzec 2019 r.
Występują:
Adam Woronowicz (Bogdan – Terapeuta)
Rafał Rutkowski (Gustaw – Komik)
(źródło załączonych zdjęć: https://teatrpolonia.pl/2471/pl/presskit/8065)

„Powoli, powoli. Wszystko poukładamy. Wejdziemy w głąb, w rodzinę, we wspomnienia, w żony i kochanki, nieślubne dzieci. Leczę metodą therapy as a show. Utożsamienie z postacią – przepracowanie postaci – wyrzucenie z siebie postaci, to w skrócie moja trzystopniowa metoda. Autorska mieszanka różnych metod, plus oczywiście dużo muzyki. Coraz więcej kobiet cierpi na depresję, widzę je codziennie w gabinecie, blondynki, brunetki, otwierają się na terapię. A najgorsze są singielki. Uczą się o tym mówić – wspaniałe, dzikie. Coraz bardziej otwarte. Gorzej jest z mężczyznami. Duszą to w sobie. Chowają się po kątach, zapijają. Trzeba ich zachęcić. Rozluźnić jakimś wygłupem. Od tego jestem.”
– Adam Woronowicz jako Terapeuta, fragment Spektaklu –

Spektakl, po którym czułam się Doszczętnie Wyczerpana, zarówno Emocjonalnie, jak i Intelektualnie. Po wyjściu z Sali Teatralnej pękała mi głowa tak bardzo, że aż miałam sztywny kark, a ciało czuło się zmiażdżone. I było to Przeżycie takie, jakie uwielbiam. Zawsze, ilekroć Przydarzy mi się Coś Podobnego w Teatrze, to mam poczucie Całkowitego Spełnienia, poprzedzonego Niebotycznym Szczytowaniem na najwyższych z możliwych Wyżynach Doznań. 
Wielość wątków w „Depresji komika”, tylko pozornie się wykluczających, że aż można dostać Rozszczepienia Jaźni, rozparcelowuje Ludzki Umysł i Serce Na Części, po czym Wywraca je Na Lewą Stronę po to, by Skonfrontować jego Bohaterów z ich mniej lub bardziej uświadomionymi, Wewnętrznymi Demonami, spośród których (śmiem twierdzić) Ten i Ów Widz z pewnością napotka na swoje własne Ciemne Strony. Ten Spektakl jest tak Wielowarstwowy, że od zdzierania kolejnych weń Powłok Symboliki można siebie doprowadzić do Pomieszania Zmysłów, lecz gdy już się to uda, to jest to odczucie dające Ogromną Satysfakcję. Nie jest to też takie proste, by wszystkie te Wieloelementowe Puzzle poskładać w jedną, Harmonijną Myślowo Całość i przelać w Słowo Pisane (choć już minęło sporo czasu od tego wieczoru, gdy ową Sztukę przeżyłam), ale to Kawał Wyzwania, którego z Dziką Ochotą się oto podejmuję. 
Spotykamy tu Komika, który pewnego wieczoru, tuż przed kolejnym wyjściem na Scenę przed oblicze Publiczności, uświadamia sobie, że stracił umiejętność rozśmieszania innych ciągle tymi samymi, oklepanymi żartami – słowem, że przeżywa Niemoc Twórczą. I udaje się nasz Bohater do Terapeuty. Ale ten wiodący z pozoru wątek fabuły to w istocie tylko pretekst do wejścia głęboko w zepsuty do imentu współczesny świat. 
„Depresja komika” to Spektakl tak crazyolski, jakich mało, jakby stworzony przez Obłąkanego Człowieka, który dodatkowo jest naspeedowany chemicznymi środkami zmieniającymi świadomość. A wraz z rozwojem akcji Widz może odnieść wrażenie, że odbija mu szajba wprost proporcjonalnie do Osobliwego Stanu Umysłów Bogdana i Gustawa i już nie wie, co jest Prawdą, a co Kłamstwem, co Kreacją Bohaterów na potrzeby Utrzymania się przez nich Na Powierzchni, a co ich Prawdziwą, Obnażoną do żywego Skórą. Spektakl zbudowany jest na Skrajnościach, tak żonglujących Emocjami i Środkami Artystycznego Przekazu, jak Aktorzy wcielając się w kontrastujące ze sobą Postacie manipulują weń Tekstem, Ruchem i Głosem na wszelkie strony. To jest Artystyczny Rollercoaster: miejscami PRZERYSOWANY, wręcz ABSURDALNY, oparty na PARANOJACH Bohaterów, w innym miejscu IRONICZNY, za chwilę znów DRAMATYCZNY, w końcu zaś zmierzający ku PARODII WSZYSTKIEGO. Spektakl ten operuje Nastrojami od Rozbawienia, przez Złość, po Paniczny Lęk. Jest ostry, jak nowiusieńka, nieśmigana brzytwa i nie powinno się go interpretować wyłącznie wprost (konia z rzędem Temu, Kto by mi udowodnił, ŻE SIĘ DA!).
Ale w tym Szaleństwie jest Metoda. 
Ktoś pewnie powiedziałby, że jest obrazoburczy, antyklerykalny, antyprawicowy, antykonserwatywny i w ogóle „anty-wszystko”. Dla mnie z kolei, jest to Spektakl uderzający we wszelakie formy Obłudy i Hipokryzji, hołdujący Indywidualności Jednostki, czczący Otwartość i dobrze pojęty Liberalizm (bo jak wiadomo, Z NICZYM i W ŻADNĄ STRONĘ przesadzać nie należy). 
To w istocie Brawurowa Tragikomedia, okraszona idealnie wpasowującym się w jego konwencję Czarnym Humorem. Spektakl jest Bezwzględny, jak ludzie tworzący w dzisiejszym świecie podziały na „lepszych i gorszych”, na „mniej i bardziej zasłużonych”, i „zasługujących” (na cokolwiek), jak ludzie stwarzający pozory, byleby tylko utrzymać się na fali tzw. mainstream’u i nie wypaść „z obiegu”, byleby tylko wpisać się w Tłum, nie wyróżniać, nie wychylać i przetrwać w całości, nie ginąc marnie w Paszczy Lwa, jaką jest Współczesny Świat, który tworzy na nas algorytmy, wpisuje w ramy, kwalifikuje do określonej grupy.
„Depresja komika” od pierwszej do ostatniej sceny jest po brzegi naszpikowana historiami z Przeszłości Gustawa, opowiedzianymi z Ironią, Przez Łzy, do bólu Sarkastycznie. W sposób Bezkompromisowy pokazuje, jakie Piętno mogą odcisnąć na nas Osoby i Zdarzenia, mniej lub bardziej generując nasze późniejsze Życiowe Wybory, w tym Jakość nawiązywanych Relacji czy to Koleżeńskich, czy to Uczuciowych. Jest tu Wspomnienie przyjaciela z młodości, który po latach popłenił samobójstwo, jak i ojca – alkoholika, czy w końcu brata – obecnie prawicowego radykała, w dzieciństwie wykorzystywanego przez księdza – pedofila.
Spektakl nakreśla również Brutalność show businessu, w którym niezwykle cenna, lecz zarazem piekielnie trudna do utrzymania jest umiejętność walki o Wierność Samemu Sobie, o zachowanie Własnej Autentyczności w świecie, który jednym mlaśnięciem pożera jednostki o najsłabszej osobowości.
Spektakl pokazuje, jak w dobie cyfryzacji szybciej niż zdążylibyśmy się zorientować, możemy zostać wystawieni na pożarcie w publicznej, nierzadko medialnej, egzekucji. Świat celebryckiego bagna i traktowanie mediów społecznościowych jak boga wszystkich bogów, zdaje się tutaj nie być ani trochę naciągany. 
To także Spektakl o Okrucieństwie publiczności, która kocha cię, gdy jest super – świetnie, a gdy masz gorszy okres w życiu, to wyleją na ciebie wiadro pomyj, rzucą cię na twarz i butem docisną do ziemi, byś pławił się sam ze sobą we własnym g**nie. Można by mnożyć masę takich przykładów, gdy ludzie niemal natychmiast okrzykują kogoś Bohaterem Narodowym i w myślach wznoszą mu pomnik ze złota, gdy odnosi sukcesy i jest na tzw. „TOPie”, zaś gdy mu się powinie noga i zaczyna się „TOPić”, a życie i kariera sypią się jak domek z kart, to obok nie ma już nikogo, bo fałszywi przyjaciele „stoją murem” za tobą tylko dopóty, dopóki mogą cię do cna wydoić i coś z ciebie mieć. Ci zaś, co wcześniej wyśpiewywali na jej/jego cześć pieśni pochwalne, teraz jednym palcem ją/jego z tego piedestału strącają równie sprawnie, jak na niego ją/jego wznieśli. Słowem, robią z kogoś wzór wszelkich cnót, a potem odsądzają od czci i wiary. Albowiem łatwo ocenia się innych wiedząc, że się w żaden sposób za to nie odpowie (jakie by nie były obwarowania formalno – prawne, które już takiej anonimowości w „internetach” by nie zapewniały, to zdeklarowanych hejterów nawet to chyba nie powstrzyma). Tylko, że wszyscy ci samozwańczy (pseudo)eksperci od cudzego życia i cudzej kariery ani przez moment nie zastanowią się, czym dla wielu Artystów (tych PRAWDZIWYCH, nie tzw. „celebrytów”, nie mylmy tych dwóch pojęć, bardzo proszę), jest to, by w ogóle na ten Szczyt wejść i jak ciężką pracą okupione jest to, by się na nim utrzymać. Bo ludziom się tylko wydaje, że to takie „rachu – ciachu”, a prawda jest taka, że tzw. „american dream” to już dawno pic-na-wodę-fotomontaż. A wielu ludziom wydaje się, że tzw. „osoby publiczne” są niemalże ich własnością. Jesteś znany, więc ludzi interesuje wszystko, co z tobą związane, a co gorsza – uważają, że mają do tego pełne prawo, by znać każdy najdrobniejszy szczegół z twojego pozascenicznego życia. Bo publiczność często zapomina, że artysta to taki sam człowiek, jak każdy z nas i że kiedy zejdzie ze Sceny, to ma prawo do Tego Wszystkiego, co Ludzkie i co także mu Obce Nie Jest. A nikogo nie powinno obchodzić co robi, jak i z kim, gdy zgasną światła, bądź zasunie się kurtyna. 
„Depresja komika” opowiada także o tym, że w dobie rozkwitu mediów społecznościowych, publiczność robi się też coraz bardziej rozleniwiona i coraz mniej wymagająca (choć oczywiście nie wszyscy jej przedstawiciele, nie zamierzam tu teraz generalizować), a Uznanie bądź Dezaprobata dla danego Artysty może być wyrażona w sekundę, jednym kliknięciem, czy też na podstawie liczby odsłon i odtworzeń zdjęć, postów, filmów, etc. Media społecznościowe stają się dla wielu ludzi coraz bardziej istotnym wyznacznikiem tego, co warto zobaczyć, usłyszeć, przeczytać, dokąd pójść. 
To Spektakl też o tym, że choćby kabarety sprzed lat, reprezentujące poczucie humoru dla Widzów Intelektualnie Zaangażowanych, uchodzą dziś nierzadko za nudne, przestarzałe i mało nośne, a ci najbardziej Ambitni Artyści, którzy naprawdę mają Odbiorcy coś do Wykrzyczenia, Wyszeptania, Wypłakania, Opowiedzenia, którzy chcą Tworzyć Coś Wartościowego i realizować przy tym swoje Pasje, muszą często „na boku” się „zeszmacać”, chałturząc byle gdzie, by nie stawiać na kuchni pustego garnka. 
W końcu, „Depresja komika” pokazuje również swoistą „modę na terapię” i to, jak dzisiaj często spłyca się pojęcie depresji i próbuje się nam wmawiać, że na wszystko jest jakiś „magiczny sposób”, że wystarczy otrzeć się choćby tylko o jednego z rosnących jak grzyby po deszczu tzw. „mówców motywacyjnych”, a już spływa na nas Olśnienie, co zrobić z własnym Życiem. To Spektakl o tym, że wśród naprawdę Zacnych Specjalistów trafiają się także szarlatani i oszuści, łasi na kasę i rozgłos, że jest wielu pseudopsychoterapeutów, wyciągających morze pieniędzy od tych, którzy w mniemaniu wielu ludzi mają ich tyle, że nie wiedzą, co z nimi zrobić. 
W „Depresji komika” mamy Terapeutę, który zarabia krocie na autorskich – wydumanych, „nowoczesnych metodach terapii”, łykanych często jak przynęta przez zblazowanych, znudzonych celebrytów. Koniec końców okazuje się, że to sam Bogdan potrzebuje Realnej, Poważnej Pomocy, bo jego Świat Wewnętrzny rozsypuje się na części. 
Spektakl ma formę Scenicznego Show Aktorsko – Wokalno – Muzyczno – Choreograficznego, które jest Wyczerpujące zapewne tak Psychicznie, jak i Fizycznie, co widać po Aktorach, którzy wychodząc po jego zakończeniu Do Braw, są mokrzy od czubka głowy, po czubki palców u stóp. 
To, co Panowie Adam Woronowicz jako Bogdan i Rafał Rutkowski jako Gustaw wyprawiają w tej Sztuce, to jest wyśmienita Aktorska Praca. Rafał Rutkowski był w swojej Roli Komika rozpaczliwy, ale i balansujący na granicy kiczowatej, wystudiowanej histerii. Nie znałam go wcześniej, więc nie wiem, jak jeszcze może zagrać inne Postacie, ale doskonały jest w tej Kreacji złamanego przez własny Talent komika, dla którego rozśmieszanie innych stać się miało, moim zdaniem, nie tylko sposobem na zarabianie pieniędzy i realizację Artystycznych Pasji, (choć w gruncie rzeczy nie o takiej realizacji marzył), ale też sposobem na jako takie oswojenie traum z przeszłości. 
Z kolei Psychodeliczna Postać Terapeuty, w którą wcielił się Adam Woronowicz, nie tylko utwierdziła mnie w wysokiej jakości Aktorstwie tego Pana, lecz wzniosła to przekonanie na jego temat jeszcze wyżej.

„Zamknąłem się w garderobie
Poddaję się dziwnej chorobie
Co twórców częstokroć trawi
Nic mnie nie cieszy nie bawi

Coś w duszy mnie uwiera
Nic niegotowe a jutro premiera
To nie artystyczna ściema
To paraliżująca trema

Bo recenzje są złe 
Bo d**ą odwracasz się
Ten refren w uszach mi dźwięczy
Jak spalenie tęczy

Jaką dziś zapłacę cenę?
Czy uda się zabawa?
A może to koniec?
Może to ostatnie brawa?
Nie wiem co ze mną się dzieje
Chyba w środku martwieję
Kredyt oszczędności zjada
W telewizji znów żenada

Przyznaję się jestem na dnie
Na terapię wybiorę się
Poczucie humoru znika
Depresja komika”
– piosenka tytułowa ze Spektaklu, wokal: Rafał Rutkowski –

Spektakl „Depresja komika”, TEATR POLONIA w Warszawie.
Na zdjęciu (https://teatrpolonia.pl/
2471/pl/presskit/8065
):
Adam Woronowicz (Bogdan – Terapeuta)
Rafał Rutkowski (Gustaw – Komik)
fot. Katarzyna Chmura – Cegiełkowska
Spektakl „Depresja komika”, TEATR POLONIA w Warszawie.
Na zdjęciu (https://teatrpolonia.pl/
2471/pl/presskit/8065
):
Adam Woronowicz (Bogdan – Terapeuta)
Rafał Rutkowski (Gustaw – Komik)
fot. Katarzyna Chmura – Cegiełkowska
Spektakl „Depresja komika”, TEATR POLONIA w Warszawie.
Na zdjęciu (https://teatrpolonia.pl/
2471/pl/presskit/8065
):
Rafał Rutkowski (Gustaw – Komik)
fot. Katarzyna Chmura – Cegiełkowska
Spektakl „Depresja komika”, TEATR POLONIA w Warszawie.
Na zdjęciu (https://teatrpolonia.pl/
2471/pl/presskit/8065
):
Adam Woronowicz (Bogdan – Terapeuta)
fot. Katarzyna Chmura – Cegiełkowska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s