„Happy now?”

„Happy now?”, 13 czerwca 2019 r., TEATR POLONIA
Wystąpili: 
Agnieszka Bogdan – w Obsadzie w Dublurze z Marią Seweryn (jako Kitty)
Katarzyna Kwiatkowska (jako Bea)
Małgorzata Rożniatowska (jako Mama Kitty)
Rafał Mohr (jako Carl)
Bartosz Opania (jako Miles)
Bartłomiej Topa (jako Johnny) 
Adam Sajnuk – zarazem Reżyser Spektaklu (jako Michael)

Spektakl o niej. O nim. O nich. O tobie. O mnie. O nas wszystkich. 
O tych kłamcach, ignorantach, krętaczach, którymi stajemy się nie tylko na zewnątrz, ale również w zaciszu domowych ognisk, którym prędzej czy później sprzed oczu spada ta fasada, a wtedy kompletnie nie wiedzą, jak się w tym odnaleźć. 
Na pierwszy rzut oka i ucha jest to Spektakl o tych nas, jakimi wielu z nas jest za dnia, uwikłanych między nićmi pozoranctwa. O tych nas, którzy w markowych „garniakach”, dobrze skrojonych garsonkach i wypastowanych na błysk butach, dostają nie tylko fizycznej, ale i psychicznej zadyszki, by dogonić tłum innych „szczurów”, zostawiających nieustannie kogoś daleko w tyle za sobą. 
To jednak w sumie przede wszystkim Spektakl przedstawiający tych nas, którymi nie tyle stajemy się co NAPRAWDĘ JESTEŚMY wtedy, gdy dzień już gaśnie, pęd ustaje, gdy zrzucone zostaną garnitury i garsonki, wyłączymy komputery i odłożymy na bok piętrzący się stos dokumentów. To Spektakl o tych nas, którzy roznegliżowani wówczas emocjonalnie do kości zdajemy sobie sprawę, że i wzajemne słowa brzmią pusto i głucho – nie mając nic wspólnego z Zaangażowanym Dialogiem bliskich sobie ludzi, że nasze łóżko wieje arktycznym chłodem, a ta kobieta/ten mężczyzna codziennie z nami jadający posiłki przy „wspólnym stole” i śpiący obok, to właściwie KTO? Obcy od dawna, Byle – Ktoś, kto przypadkowo wpadł do nas na posiłek, albo przez pomyłkę złożył przy nas głowę na poduszce ponad 20 lat wcześniej i tak już został „przez zależenie”? A może ten i ów to nasze Lustro, w które tak panicznie boimy się spojrzeć, byleby tylko nie dostrzec, jakimi karykaturami samych siebie my również się staliśmy?
Spektakl „Happy now?” to opowieść o imaginacji własnego życia, z którą za młodu wchodzimy w dorosłość, a która po latach nadzwyczaj płynnie przeobraża się w dalszą kreację tegoż życia. Innymi słowy o tym, że w dorosłe życie wchodzimy z mniejszym bądź większym wyobrażeniem tego, jak ono ma wyglądać, a potem zgodnie z tymi wyobrażeniami próbujemy tym życiem kierować. Ale ponieważ jest to tylko kreacja, to w jakimś sensie nie jest to prawdziwe i egzystujemy łudząc się, że dawne imaginacje mają jeszcze rację bytu. A tej właśnie imaginacji czepiamy się pazurami wówczas, gdy rzeczywistość wyobrażona zderza się z tą realną i z tej pierwszej niemalże nic nie zostaje. My zaś często nie potrafimy się w tym odnaleźć, bo nie umiemy pogodzić się z tym, że w naszym poczuciu życie zadecydowało za nas, albo my nie mieliśmy odwagi by wziąć „byka za rogi” i zawalczyć o realizację marzeń i planów. A wtedy, wstydząc się przyznać, że „cóż, nie wyszło nam”, każdego dnia żyjemy stworzonymi sobie pozorami (nie tylko reprezentującymi nas na zewnątrz, ale również po to, by jakkolwiek w naszym pojęciu poprawić własne samopoczucie), by jeszcze przez chwilę poczuć przed sobą i innym pokazać, że to nie li tylko ułuda, a jednak realne życie. 
„Happy now?” to wstrząsający obraz tego, co w czasach gonienia nie wiadomo za czym dzieje się z relacjami międzyludzkimi. Ktoś mógłby powiedzieć, że takich opowieści już było mnóstwo i jest nadal – aż nadto. 
Tak, owszem. 
Temat nie jest nowy. Tu fabuła kipi Prawdą Starą Jak Świat, że kluczowym jest, by zapytać siebie: Mieć czy Być? Każdego z nas może spotkać takie rozdroże, jeśli nie będziemy chcieli własnego życia PRZEŻYĆ, nie zaś jakoś go PRZETRWAĆ.
Powiem więcej – ten temat staje się, niestety, coraz bardziej powszechny. Ale na temacie się nie kończy. Liczy się jeszcze sposób ujęcia go w reżysersko – aktorskich ramach i pełna Interpretacja dziejących się Zdarzeń. A w przypadku tego Spektaklu jest to podane dość „na ostro”. 
Fabuła jest tu z pozoru uwita dość prozaicznie, wsparta na spotkaniach Grupy Rzekomych Przyjaciół, którzy wymieniają między sobą opowieści o tym co u nich, jednak w większości przypadków jest to tylko wymiana suchych faktów, bez choćby krzty zainteresowania ze strony tychże. Sam problem pokazany jest zaś w sposób zupełnie niebanalny, dzięki totalnie Pokręconej Reżyserii i Wysublimowanym, pełnym Aluzji – Kreacjom Aktorskim. 
Jest tu siedem Postaci – trzy Kobiety i Czterech Mężczyzn. A wszyscy oni skrajnie od siebie różnią się Osobowościami, przez co tworzą Bogatą Galerię Charakterów. 
Chociaż, mimo tego, co ich dzieli – ich wszystkich łączą podobne Człowiecze Tęsknoty, potrzeba kochania i bycia kochanym, zrozumienia, bez ciągłego udawania i odgrywania Sztucznych Ról. 
Na Scenie tamtego wieczoru Wystąpili:
Agnieszka Bogdan w Roli Kitty – duża Aktorska Klasa, nie znałam jej wcześniej. 
Kitty to Kobieta, która realizuje się zawodowo, pracując w Fundacji zajmującej się pomocą osobom chorym na raka. Żona i matka. Funkcjonuje (bo trudno nazwać to życiem) w ciągłym niedoczasie, wiecznie ze stresem pulsującym jej pod skórą. Gdy zaś wraca do domu – weń spotyka męża zatopionego bądź we własnych myślach, bądź skoncentrowanego na poprawianiu klasówek swoich uczniów.
Katarzyna Kwiatkowska – muszę przyznać, że nie tylko na „szklanym ekranie” świetnie się sprawdza. 
Jej Postać, Bea, jest pomiatana psychicznie przez męża – alkoholika. To Kobieta, Która dla dzieci próbuje utrzymać od dawna już martwe małżeństwo z Mężem, który ma ją za nic:
„Wiesz Bea, gdyby kobiety były kostkami domina – ty byłabyś mydłem.”.
Bea uważa i usilnie przekonuje pozostałych Bohaterów Spektaklu do tego, że wieloletniemu małżeństwu w pewnym momencie potrzeba, jak to nazywa, „wspólnego projektu”, czyli czegoś, co ma wg. niej niejako na nowo spoić związek. To jednak znów okazuje się „picem na wodę”, albowiem w przypadku jej i jej męża takim „projektem” jest… REMONT ŁAZIENKI, co do którego i tak porozumieć się nie mogą, albowiem on pojąć nie może, cóż istotnego jest w niewielkich niuansach kolorów wykorzystywanych we wnętrzach, które z kolei jego żona dostrzega. 
Małgorzata Rożniatowska – nie miałam dotąd okazji oglądać jej na Scenie (zmieni się to 30 lipca, kiedy to udam się po raz pierwszy na Spektakl „Wania, Sonia, Masza i Spike”, który miał swoją premierę w Teatrze Polonia w styczniu b.r.). Fenomenalnie zaś i mocno oddała tu Postać Kobiety w średnim wieku, zgorzkniałej, opuszczonej przed ponad dwudziestoma laty bez słowa wyjaśnienia, która karmi się żądzą zemsty na wówczas niewiernym mężu. Kobieta żyje myślą, że gdy tylko dzwoni telefon – to na pewno mąż, by się z nią pogodzić. 
Ale nie! – Kobieta nie odbiera telefonu. Na wszelki wypadek, by nie okazać słabości, jakby chciała go ukarać i by grać w tą swoją przedziwną grę w nieskończoność na wypadek, gdyby jemu zachciało się skamleć jak pies o uwagę. Gdyby zaś tej swojej obecnej Gry zaprzestała, to wydaje się, że nie miałaby już w życiu żadnego Celu. 
Żyje zaś mentalnie jakby Obok wszystkich – również obok Córki i jej Rodziny. Jest jednak zazdrosna (z typowej dla siebie przekory), gdy córka przekierowuje uwagę z niej na Ojca, niebezpiecznie balansującego w szpitalu na granicy życia i śmierci. Kobieta wtedy zręcznie „odbija piłeczkę”, w czym przez lata wysoce się wyspecjalizowała, wyszukując sobie coraz to nowe, wyobrażone schorzenia, byleby tylko skoncentrować Córkę na sobie.
Rafał Mohr – jestem TOTALNIE BEZBRONNA wobec KAŻDEJ jego Roli na Deskach i nie tylko, jaką dotąd widziałam! Jego Aktorska Wrażliwość w wybranych Postaciach niebywale skleja się z moją wrażliwością, tą nieartystyczną. 
A jego Carl w Spektaklu „Happy now?” to już kolejna Postać ze środowiska LGBT, którą przedstawił tak, że łzy same do oczu się garną. 
Pomyślałam nawet jakiś czas temu (przez chwilę), że gdyby on u boku Pawła Ciołkosza zastąpił Antoniego Pawlickiego w Spektaklu „Matki i Synowie”, to wówczas stworzyliby naprawdę Mocny Duet. Dość szybko doszłam jednak do wniosku, że według mnie mimo wszystko p. Rafał bardziej pasowałby do Roli Michael’a Portera Stworzonej przez p. Pawła, aniżeli do Roli Willa Ogden’a, którą Przedstawia na Scenie Antoni Pawlicki. I choć Obu Panów (P. Ciołkosza i R. Mohra) WYSOKO CENIĘ, to MIMO WSZYSTKO uważam, że to jak obecnie Grany jest Mike Porter – jest NIE DO RUSZENIA i jako widz nie darowałabym, gdyby KTOKOLWIEK, nawet p. Rafał tknął tą Rolę palcem. A dlaczego do Will’a moim zdaniem p. Rafał nie pasuje – nie umiem wyjaśnić, po prostu tak czuję, więc moja swobodna myśl o Roszadach Obsadowych z „Ciołkosz – Pawlicki” na „Ciołkosz – Mohr” w „Matkach i Synach” odeszła sobie „w siną dal”. 
Carl jako jedyny wydaje się WIEDZIEĆ i ROZUMIEĆ, czym w Związku z Drugim Człowiekiem są Małe Chwile Bycia Razem, które Dzieli się Emocjonalnie z Drugą Osobą, a nie tylko bierze się w nich udział w równoległym czasie. Na koniec jednak i on zaczyna Grać w Samooszukiwanie, nie przyznając się Wieloletniej Przyjaciółce, jednej z Bohaterek Spektaklu – Kitty do tego, że zostawił go dwa miesiące temu Mężczyzna, w którym (naiwnie, jak doszedł do wniosku) pokładał Nadzieje na Długotrwałą Stabilizację. Na rozpaczliwe pytanie Kitty: „Czemu nic mi nie powiedziałeś?!”, on ze stoickim spokojem – jakby to go w ogóle nie dotyczyło, choć w głosie gdzieś „pod spodem” błąkał się Cień Goryczy, doprawiony Kroplą Żalu: „Bo chciałem, żeby to jeszcze potrwało.”.
Bartosz Opania jako Miles – kolejny, Mocny Przykład na to, jak „szklany ekran”, na którym Aktor pojawiał się przez kilkanaście lat w jednej i tej samej Roli, może narzucać pewien sposób postrzegania go, a może raczej powoduje, że człowiek się nie spodziewa, iż potem tenże sam Aktor wyjdzie na Scenę i będzie Pełnokrwistym Artystycznym Diabłem Wcielonym, jakim p. Bartosz okazał się w Spektaklu „Happy now?”. Shapeau bas! – zwracam AKTORSKI HONOR, „doktorze Latoszek”! 😛
Jego Bohater to niemal wiecznie pijany, Rubaszny Grubianin, który kpi ze wszystkich i ze wszystkiego. To cham, który umie tylko pomiatać własną żoną i ludźmi myślącymi inaczej niż on. Choć gdy przychodzi co do czego i Bea po latach upokorzeń wyrzuca go z domu – zaczyna do niego stopniowo, w non stop znieczulanej czymś głowie docierać, co stracił. 
W gruncie rzeczy, Miles jest totalnie Zakompleksionym Bogaczem, który choć kasy ma jak lodu to wie, jakim Bezwartościowym, Przegranym, Małym Człowieczkiem stał się dla Samego Siebie – w pogoni za dostatnim, reprezentacyjnym li jedynie na zewnątrz, życiem. 
Physis Aktora wpisuje się WYŚMIENICIE w tą Postać. 
Bartłomiej Topa – choć w Programie do Spektaklu napisano, iż Grany przez niego Johnny jest hipochondrykiem, to ja jakoś szczególnie mocno tego nie wychwyciłam. 
Opatuliło mnie natomiast przede wszystkim w sumie Szczere, Ludzkie Ciepło, Spore Pokłady Lojalności i tak w dzisiejszym świecie Cenna, choć Dezawuowana PRZYZWOITOŚĆ, ale i poczucie potwornego Osamotnienia i Niezrozumienia. W imię zresztą tego wszystkiego, Johnny porzuca wysoko postawioną firmę Miles’a, w której był zaledwie japiszonem jakich wielu, by zacząć uczyć w szkole i być cenionym, i zauważonym nie za to, co ma – lecz z tego powodu, jakie wartości chce przekazać innym. Johnny jest Idealistą, który rezygnuje z „korpo – dramy”, by w szkolnych murach uczyć młodych ludzi Kultury Języka Ojczystego.
Adam Sajnuk jako Michael (możliwie JAK NAJNIŻSZE UKŁONY dla tego Pana za Rolę i Reżyserię!!!) – Mentalna Śliskość granego przez niego typka zionie od niego na kilometr: w ruchach, w gestach, w twarzy, w słowach – w których nie przebiera. 
Pozbawiony hamulców Prostak, który twierdzi, że „po**wa wszystko, co się rusza” i że nie pogardzi ciałem żadnej z napotykanych Kobiet, choćby „czarną, czy białą”.
Dla niego przypadkowy seks wydaje się być „chlebem powszednim” – lecz na jego warunkach. On daje kosza – jest OK!, ale dać kosza jemu – to już Czysta Zniewaga.
Michael kompletnie nie ma Wyczucia i Świadomości, gdzie leży Granica Dobrego Smaku, którą tysiąckrotnie przekracza. 
Czy to jednak również nie sposób na wypełnienie Poczucia Pustki? Czy nie jest on tylko Erotomanem – Gawędziarzem, który chce skupić na sobie uwagę? 
Właśnie. 
Dla mnie to też jest tylko swoista „Zasłona Dymna” dla RZECZYWISTYCH INTENCJI tej Męskiej Postaci, tak jak nic w tej Historii nie jest takim, jakim wydaje się być.
Bo to w sumie chyba POZORNIE człowiek bez Kompleksów, który NA POKAZ chełpi się tym, że oferuje każdej napotkanej kobiecie „niezobowiązujące rż*****e”, powiew Ekscytacji i Napięcia, Cielesnego Trzęsienia Ziemi, Zwierzęcej Żądzy Brania i bycia Branym w czysto Fizyczne Posiadanie.
Ta Rola jest dla mnie z jednej strony Symbolem Pokusy, a z drugiej tego, że może i Chwileczka takiego Namiętnego Zapomnienia daje nam jako takie Poczucie Mocy i sprawia, że na powrót jesteśmy Pan(i)ami Sytuacji w naszym Życiu. Lecz w istocie być to może jedynie złudna, nieniosąca nic dalej ze sobą kompilacja kilku przypadkowych, spazmatycznych ruchów, popis jęków, westchnień i krzyku, a poza tą ekstazą więcej nic. Jedynie zaś to, co oddala człowieka od samego siebie, od szukania Zadowolenia w tym, co ma, stwarzając Substytut Życiowego Spełnienia, gdy nasza Obecna (realna) Rzeczywistość zaczęła się nam wydawać Nijaka i Mało Fascynująca.
Adam Sajnuk (Michael): „Czego ty chcesz, Kitty?!”
Agnieszka Bogdan (Kitty): „Chcę być szczęśliwa!”
Adam Sajnuk (Michael): „To bądź Kitty, to bądź! I nie zawracaj d**y!”
Nie twierdzę, że w pełni się z tym zgadzam, iż zawsze może się to tak skończyć i że nigdy NIE WARTO poddać się Potrzebie Chwili. Moje słowa są jedynie Interpretacją Postaci, która takową w zamyśle Sztuki mi się wydaje Być. 
I choć wszystkie Postacie zostały tu, moim zdaniem, Zagrane NA NAJWYŻSZYM POZIOMIE, to gdyby mnie ktoś przycisnął do ściany i rzucił w twarz: „Wybierz dwie!”, wtedy ja się nie zawaham powiedzieć, że tymi, które najbardziej mną wstrząsnęły, były Postacie Miles’a i Michael’a. Choć oczywiście nie tylko one same, bo jak już pisałam przy okazji innego tekstu – nie wystarczy tylko sucha Charakterystyka Postaci zapisana na papierze, lecz liczy się Duch, jaki weń zostanie Tchnięty przez Aktora/ów, a więc dla mnie najsilniejszym Bodźcem Wrażeniowym były dwie INTERPRETACJE POSTACI – Michael’a w rękach Adama Sajnuka i Miles’a we władaniu Bartosza Opani.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s