„Kobiety, kobiety: Niczego nie żałuję – Edith Piaf”

8–9 czerwca 2019 r. Teatr Muzyczny ROMA w Warszawie
Koncert(y) z Cyklu „Kobiety, kobiety: Niczego nie żałuję – Edith Piaf” – na dzień dzisiejszy oficjalna informacja jest taka, iż były to dwa ostatnie w historii tego Cyklu.
Wystąpili: Anna Sroka-Hryń z Zespołem Muzycznym
„…ona wsłucha się w grę i zatańczy, bo wie: miłość jest zawsze tam, gdzie muzyka!”
(Anna Sroka – Hryń, „Akordeonista”, oryg. Edith Piaf,”L’ Accordeoniste”)
Są tacy Artyści – czy to na Deskach Teatru, na Scenie Muzycznej, czy na Ekranie, na których nie można przestać PATRZEĆ. 
Są tacy Artyści – zarówno Aktorzy, jak i Wokaliści oraz Muzycy, których nie można przestać SŁUCHAĆ: gdy mówią COKOLWIEK, gdy Grają swoje Kwestie, gdy Wyśpiewują Wokalem KAŻDY DŹWIĘK, gdy UJARZMIAJĄ INSTRUMENTY MUZYCZNE.
Ale są i tacy Artyści – od których zarówno Wzroku, jak i Słuchu ODERWAĆ NIE MOŻNA, albowiem ich Ekspresja Sceniczna działa Wielozmysłowo na wybranych Widzów.
Jest takich Osób w moim życiu trochę – czy to od wielu już lat, czy to całkiem od niedawna, które za sprawą tego, czego dzięki nim Doświadczam, wciskają mi się Głęboko pod Skórę i zaczynają Płynąć wraz z Prądem mojego Krwiobiegu. 
Jedną z nich, która w mojej Świadomości pojawiła się Artystycznie dopiero kilka miesięcy temu, ale również w zaledwie kilka minut tą świadomością Całkowicie mi Zawładnęła, jest Anna Sroka–Hryń. Jej Występy pozostawiają mój Umysł i moje Serce w Stanie od Wzruszenia i Uspokojenia, aż do Wzmożonego Pobudzenia, zakrawającego na Napięcie, które jednak doprowadza mnie do Obłędnego Spełnienia Sztuką w jej Aktorsko – Wokalnej Formie.
I stało się to już wtedy, kiedy Po Raz Pierwszy usłyszałam jak Śpiewa, ale również w momencie, w którym (również po raz pierwszy), będąc w Roli Agrado i wchodząc w kontakt z Publicznością przechadzała się wśród Widowni i mnie chwyciła za dłoń w Sposób zarazem Stanowczo Męski i Ulotnie Kobiecy, co mnie i przeraziło i spowodowało, że poczułam się wobec tego Całkowicie Bezsilna.
Zarówno po Pierwszym, jak i po Drugim Spotkaniu z jej Agrado w Teatrze Polonia (https://mojromanszesztuka.com/2019/05/04/almodovaria/ i https://mojromanszesztuka.com/…/…/almodovaria-wieczor-drugi/) pisałam (a nasze Trzecie Spotkanie dwa dni temu tylko mnie w tym utwierdziło) pisałam, że Ania (tak, zakulisowo, po Spektaklu 22.07 b.r. przeszłyśmy „na ty”) jest Artystką Wybitną, Totalną, Kompletną, albowiem wg. mnie Skupia w sobie wszystkie te Cechy, które dla mnie jako widza są Niezbędne, by Aktor/Wokalista w sposób Wyjątkowy, bardziej niż Inni zwrócił na Siebie moją Uwagę.
I to się właśnie nazywa, proszę Państwa, CHARYZMA – ARTYSTYCZNA CHARYZMA w Najczystszej Postaci, mająca swoje Źródło w Samym Sercu konkretnego Aktora/Wokalisty/Muzyka etc. Taka właśnie Artystyczna Charyzma jest jak Środek Odurzający działający na Wybranych Widzów, który sprawia, że ten czy ów Chłonie w Siebie te Impulsy Artystyczne, jak Swoje Własne. To Artystyczna Charyzma, która Powoduje, że gdy Ten, a nie Inny Artysta wychodzi na Scenę (Teatralną, bądź Muzyczną), kiedy tylko Odzywa Się bądź zaczyna Śpiewać, to Słuchacz czy Widz w mig daje się jej/jemu „porwać”. Ja w Takich Momentach całkowicie się Wyłączam i Zapominam, że Coś się jeszcze wokół Dzieje, że są Obok jacyś Inni Ludzie. Istnieje dla mnie wówczas tylko Ta Chwila, tylko Ta Interakcja, z tym Konkretnym Artystą – i NIC PONADTO.
Wpływ Artystyczny Anny Sroki-Hryń prowadzi mnie Emocjonalnie w Kierunku, którego dotąd nie znałam i sama nie wiem jeszcze, Co może z tego Wyniknąć – może Czegoś Nowego o samej sobie mam się dzięki temu Dowiedzieć… 
Ta Kobieta może przyodziewać RÓŻNE Aktorskie Twarze, w których za każdym razem jest PIEKIELNIE AUTENTYCZNA. 
Rasowa. 
Wyrafinowana. 
Drapieżna. 
Subtelna. 
Eteryczna.
Wrażliwa. 

Najpierw zrównała mnie z ziemią jako Bezwstydna, ale i Krucha zarazem Agrado, w której to Roli od samego początku kompletnie nie szła na żadne Kompromisy w Dostarczaniu widzom Ekstremalnych Emocji, a po każdym Kolejnym Razie ze Spektaklem „Almodovaria” mam coraz silniejsze przekonanie, że Ania nieustannie Bawi się tym Spektaklem w tym sensie, że cały czas Eksperymentuje, non stop Testuje Granice, Przekracza kolejne Bariery (czasem się zastanawiam, czy fakt, iż dobrowolnie „funduję” sobie powtarzalność tak Skrajnych Przeżyć może brać się z tego, że potrzebuję tak Mocnych Bodźców, żeby… w ogóle cokolwiek poczuć…).
Z kolei półtora miesiąca temu Przytuliła mnie Ciepłem do serca za sprawą swoich Wykonań piosenek Edith Piaf w polskich wersjach językowych, a tym samym Objawiła się w CAŁKOWICIE INNYM Wcieleniu Scenicznym. Była wtedy bowiem odarta z choćby nikłych śladów zewnętrznego Blichtru i Przepychu (które w Postaci Drag Queen były NIEZBĘDNE), a Przyodziana jedynie w „małą czarną”, czarne szpilki i śnieżnobiałe perły, z mikrofonem przed sobą i Czworgiem Muzyków za sobą. Nie towarzyszyła jej wówczas nawet żadna rozbudowana Scenografia – poza kilkoma wysokimi wazonami na skrajach sceny, które po brzegi wypełnione były żywymi, czerwonymi różami. 
Ponownie wzburzyła mi jednak w żyłach krew pokazując, w jak Wszechstronne Repertuary Muzyczne oraz Postacie wskakuje jak w głęboką wodę i Pławi się w nich, Czerpiąc Energię z Reakcji drugiego Żywiołu, jakim jest Publiczność. 
Ania to Artystka tak Charakterystyczna, że według mnie powinna być w Centrum Sceny, nie zaś z Innymi Aktorami (choć widziałam ją także i słyszałam w dzielonym z Koleżankami i Kolegami „po fachu” Muzycznym Spektaklu „Tuwim dla dorosłych”.
Moim zdaniem Ania nie musi być na Scenie z NIKIM WIĘCEJ, kto zagrałby Równorzędną (albo PRAWIE równorzędną) Rolę. Moim zdaniem wystarczy jej mikrofon przed nią i Muzycy za plecami, czy to w skromnym otoczeniu Sceny, czy takim „na bogato” oraz jej Najbliższy Kompan, czyli Potężny Talent Wokalno – Aktorski (dla tych oczywiście, którzy ją Cenią). Ania moim zdaniem bowiem musi stać Na Pierwszym Planie w Światłach Reflektorów i Błyszczeć.
I tak, jak w Roli Agrado, tak śpiewając Utwory z Repertuaru Edith Piaf w polskich wersjach językowych – ona każdym swoim Ruchem, Gestem, Słowem (zarówno tym Wyśpiewanym, jak i Wypowiedzianym), Uśmiechem i Łzą, w całości Oddaje się Postaciom, Rolom, Dźwiękom, Piosenkom, Publiczności, Scenie.
W Recitalu z Serii „Kobiety, kobiety…” nie siliła się na Granie Edith Piaf, choć Wygrywała CAŁĄ SOBĄ Emocje towarzyszące każdej Piosence tej Francuskiej Artystki, lecz Czyniła to Po Swojemu, jako Anna Sroka–Hryń. A jednocześnie zrobiła to w Sposób tak, wydaje mi się, Bliski uczuciowości Edith, w której Siłą Napędową były Porywy Serca i Intensywność pomimo, iż physis Edith na Scenie wydawało się Skulone w Sobie i Onieśmielone. 
Przepięknie także mówiła o samej Edith, nazywając ją „małym wróbelkiem”, któremu nie było obce „życie ulicy” i przemoc, co zresztą znalazło także odbicie zarówno w jej piosenkach, jak i w sposobie budowania Relacji Uczuciowych z Mężczyznami, gdzie wszystko było Burzliwe, Podszyte Furią, Namiętnością, Niepokojem (jak choćby związek Edith Piaf z Paul’em Meurisse’m, który był pierwowzorem Pana Emila ze Spektaklu „Piękny Nieczuły” Teatru Polonia: https://mojromanszesztuka.com/2019/05/04/piekny-nieczuly/).
I tak, jak w Roli Agrado, tak również w swoich Wokalno – Aktorskich Interpretacjach piosenek Edith Piaf, Ania Sroka-Hryń podczas jednego Spektaklu/Występu potrafi tak Żonglować Nastrojami, by w Niezmiennym Anturażu być w jednej chwili Bohaterką Ostrą jak Brzytwa i Rozpustną, a za moment przeistoczyć się w Ulotną i Pokiereszowaną przez Życie. 
I choć to był Koncert, a Ania pozostawała w nim cały czas Sobą, to miałam i mam głębokie przekonanie, że każda z Piosenek została przez nią nie tylko Zaśpiewana, ale i Zainscenizowana i Opowiedziana z Misterną wręcz Starannością, dzięki czemu pokazała weń bardzo różne Kobiece Oblicza – mimo, iż płynące z Utworów jednej Artystki. Słowem, każda z piosenek Edith Piaf w wykonaniu Anny Sroki-Hryń podczas koncertu „Kobiety Kobiety…” była Osobnym Mini – Spektaklem, choć w sensie dosłownym był to po prostu Muzyczny Recital. Ania z Zawrotną Zmiennością manewrowała weń Śmiechem, Radością i Wolnością, na zmianę z Żalem, Tęsknotą i Cierpieniem.
I choć zamierzenie było takie, że będę z moją Rodzicielką na tym Występie tylko 8 czerwca, to… zostałyśmy przez Anię zaproszone na Dzień Następny po tym, gdy zaczekałyśmy na nią po Koncercie, by z całego serca Podziękować – za Agrado, za Edith, za NIĄ…
Wszystkie opublikowane na końcu tego wpisu nagrania video z serwisu Youtube, pochodzą wprawdzie z innego Koncertu w tej Serii, ale Repertuar był identyczny…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s