„Piloci”

„Piloci”, 17 marca 2018 r., Teatr Muzyczny ROMA w Warszawie. (na Afiszu do dn. 16 czerwca 2019 r.)Pełna Obsada Spektaklu: Zofia Nowakowska Zosia Nowakowska/Edyta Krzemień/Natalia Krakowiak (Nina – aktorka kabaretowa, piosenkarka, narzeczona Jana), Jan Traczyk Janek Traczyk/Przemysław Zubowicz/Paweł Mielewczyk (Jan – pilot wojskowy, narzeczony Niny), Janusz Kruciński/Jan Bzdawka (Prezes – impresario, aktor, właściciel restauracji-kabaretu), Wojciech Stolorz/Tomasz Więcek/Michał Bronk (Hans – pułkownik Luftwaffe), Marta Wiejak/Barbara Gąsienica – Giewont (Alice – córka Lorda Stanforda), Paweł Kubat/Jeremiasz Gzyl (Franek – pilot wojskowy, przyjaciel Jana), Piotr Piksa/Paweł Draszba/Andrzej Skorupa (Maks – pilot wojskowy, przyjaciel Jana), Marcin Franc/Marcin Wortmann/Michał Piprowski (Stefan – pilot wojskowy, przyjaciel Jana), Ewa Lachowicz/Anastazja Simińska (Nel – aktorka, piosenkarka, przyjaciółka Niny), Paulina Łaba/Sylwia Banasik (Ewa – aktorka, piosenkarka, przyjaciółka Niny), Robert Rozmus/Grzegorz Pierczyński/Krzysztof Bartłomiejczyk (Porucznik Pilkington – oficer Royal Air Force), Piotr Płuska/Krzysztof Cybiński (Pułkownik Brown – oficer Royal Air Force), Wojciech Machnicki/Jakub Szydłowski (Lord Stanford – angielski arystokrata), Wiktor Korzeniowski/Wojciech Socha (Howard – kamerdyner Lorda Stanforda), Malwina Kusior/Agata Bieńkowska (Miss Pinky – nauczycielka języka angielskiego z WAAF), Marta Burdynowicz/Iza Bujniewicz (Mary – pielęgniarka z WAAF), Kaja Mianowana (Betty – dziewczyna z WAAF), Rafał Supiński/Karol Jankiewicz (Jeremi – student), Mikołaj Gajowy/Mateusz Panasiuk/Jan Petersen/Jan Pisera/Iwo Wiciński (Wojtek)

https://www.youtube.com/watch?v=Geys9tNFkyQ

Całkiem niedługo miną trzy lata od popołudnia, gdy zdecydowałam się wybrać (po kilku miesiącach wcześniejszego „przyczajenia”, chodzenia wokół tegoż „okrężną drogą”) na Spektakl Muzyczny, o którym wcześniej słyszałam z co niektórych ust, że jest to Przedsięwzięcie „skrojone światową miarą”. A że ja jestem „z urodzenia” niepokorna i nonkonformistyczna, a więc niewiele sobie czynię z cudzych opinii, to musiałam do tego momentu dojrzeć, by sama się przekonać, czy i jak ja ową „światową miarę” w „Pilotach” wyczuję. I choć na ogół lubuję się w takim Artystycznym Przekazie, który Surowy jest w Formie, a Widowiskowy w swoje Treści to… byłabym nieuczciwa, gdybym stwierdziła „tu i teraz”, że „Piloci” w ogóle do mnie nie przemówili (lecz gdybym później miała taką okazję, by wybrać się drugi raz – to bym tego nie uczyniła). Prawdą jest, że nie wzięłabym dla siebie zeń wszystkiego „jak leci”, ale prawdą jest również to, że w Aspekcie Czysto Artystycznym, jeśli chodzi o „Czynnik Ludzki”, to ta Mieszanka Połączona Nierozerwalnym Łańcuchem Muzyki, Śpiewu i Tańca – była tu akurat dość wybuchowa, w dobrym znaczeniu tego określenia. Fakt, nie jestem fanką musicali in general, tj. nie zanurzam się w nich po omacku, „na główkę” z samego tylko faktu, że są musicalami. Zdarza się, że dany musical pod jednym względem faktycznie mi się (s)podoba, a pod innym tak totalnie (z)męczy, że wiercę się i kręcę, czekając końca (bo wychodzić z Sali Teatralnej w trakcie Przedstawienia nie mam zwyczaju, przez – mimo wszystko – wzgląd na szacunek do Aktorów). Rozpatruję więc każdy taki Spektakl z osobna i „z różnych stron”, bym mogła powiedzieć, czy dane Przedstawienie Muzyczne jakkolwiek spotkało się w pół drogi z moimi emocjami, czy zupełnie nie (Bezdyskusyjnym Wyjątkiem jest zaś „Once” na Novej Scenie Teatru Muzycznego Roma, który to Musical kocham miłością absolutną!https://mojromanszesztuka.com/2019/05/04/musical-once/ ).W „Pilotach” wrażenie zrobiło na mnie to, jak Opowieści snute w typowo Musicalowych Wykonaniach Piosenek zwizualizowane były ponadto Ogromnymi Choreografiami w Ruchu Scenicznym kilkudziesięciu Piekielnie Zdolnych Ludzi, przeplatając się ze Scenami Obyczajowymi „z życia” Warszawy tuż przed wojną i już w trakcie jej trwania, a także tą wojną owładniętej Anglii i powojennego już Paryża. Mieliśmy tu m.in. obraz Brytyjskiej Arystokracji, czy Polskiej Konspiracji wśród Młodego Pokolenia. Dosyć szeroka była Galeria Postaci, spośród których dla mnie Najbardziej Charakterystyczną był Dyrektor Kabaretu, Zakompleksiony i Niespełniony Aktor, owładnięty chorobliwą zazdrością wobec tych, którzy od losu otrzymali zarówno Talent, jak i Szansę na Karierę; człowiek żywiący Niezdrową Fascynację wobec jednej ze „swoich” Artystek, który chciał ją mieć „na wyłączność”, usiłując udowodnić jej, że Wszystko, co Osiągnęła – ma dzięki niemu, a gdyby odeszła – będzie Nikim. W konsekwencji, żądza zemsty, do której doprowadza dyrektora splot kolejnych zdarzeń – kończy się tragedią, wieńczącą cały Spektakl. W „Pilotach” mogliśmy też spotkać się z Bohaterami reprezentującymi Pokolenie Młodych Ludzi, wchodzących w Dorosłość – choć różnorodnych, to złączonych Nicią Ideałów o Dobrym Spokojnym Życiu u boku Ukochanej Osoby, a z drugiej strony o tym, by robić Wielkie Rzeczy. Popatrzmy choćby na Czterech chłopaków, którzy wówczas, gdy rozpoczyna się Przedstawienie, zostają mianowani „świeżo upieczonymi” pilotami wojskowymi. Oni po prostu… „chcieli latać”, bronić „słusznych spraw”, wyrywali się do tego, jakby to była „”przygoda życia”. A żeby tą późniejszą, w zderzeniu z wojną, rzeczywistość oswoić – nieustannie żartowali, desperacko usiłując zachować swojego Spontanicznego Ducha Młodości i na każdym kroku „puszczali życiu oko”, jakby wojna, w którą z tytułu zawodowych zobowiązań zostali „wtłoczeni”, była tylko koszmarnym snem, z jakiego każdy z nich zaraz się obudzi. Moim zdaniem to był ich swego rodzaju sposób na „przetrwanie” wyzwania, które postawiło przed nimi życie, a wyzwanie, na które nikt, nigdy w pełni gotowy być nie może.To nie jest dla mnie Spektakl traktujący w dosłownym sensie o wojnie. To moim zdaniem nie powstało po to, by opowiedzieć przeszłość bitewną, choć podkreślana jest rola tych oficerów w Bitwie o Anglię. Dla mnie faktyczny przekaz Opowieści snutej w „Pilotach” ma zdecydowanie szerzej zakrojone „ramy”. Moim zdaniem, wojna jest tu jedynie (i aż) kontekstem sytuacyjnym Okoliczności Skrajnie Drastycznych, które wdzierają się nam w życie „z buciorami” i bez naszej zgody, w Warunkach Ekstremalnie Ciężkich, które nierzadko narzucają człowiekowi z góry określone zachowania żeby przeżyć” i wymuszają podejmowanie, w obliczu bezpośredniego zagrożenia, często panicznych decyzji, ograniczających się czasem do wyboru „mniejszego zła”, co Determinuje całą Przyszłość. To dla mnie w istocie historia o Młodości snującej Plany na Dalsze Życie, które zostają brutalnie zweryfikowane poza jakąkolwiek możliwością kontroli ze strony człowieka. To historia o Młodości, która wchodząc w Dorosłe Życie musi porzucić wcześniejsze Plany i Marzenia, bo oto zderzona zostaje z Brutalną Rzeczywistością, która zastaje nas nagle i wyrywa w świat, czy tego chcemy czy nie. To także była moim zdaniem historia o tym, że aby ocalić swoje i Bliskich nam Osób życie, to czasem nie ma wyjścia i trzeba sprzeniewierzyć się własnym Wartościom.Jak wcześniej wspomniałam, nie jest to adaptacja produkcji zagranicznej, a Spektakl od początku do końca przygotowany przez naszych rodzimych twórców i myślę, że to zamierzenie, o którym również pisałam na początku, by było to przedsięwzięcie potężne i „na światowym poziomie” – przyświecać mogło ludziom przy „Pilotach” pracującym.Jednak na przykładzie tego właśnie Spektaklu Muzycznego muszę powiedzieć również, iż moim zdaniem nie zawsze wychodzi to na dobre, a niektóre efekty końcowe mogą niebezpiecznie zacząć „ocierać się” o „efekciarstwo”. I z tego właśnie powodu, prawie już dwa lata temu, wyszłam z „Pilotów” nie z odczuciami skrajnie fatalnymi (o czym niech świadczy choćby to, co pisałam wcześniej nt. Oprawy Wokalno – Muzyczno – Tanecznej), lecz na pewno z dość mocno (z)mieszanymi. Fakt, była to Wielka Produkcja, niepodpierająca się żadnymi wcześniejszymi wersjami inscenizacji, która zapewne z założenia miała stworzyć spektakularną kombinację tła historyczno – obyczajowego z współczesną, nowoczesną technologią multimedialną i jeśli to miała być „baza”, na której twórcy „Pilotów” opierali się, by tą „światową miarę” skroić, to cóż… połączenia te przenikały się na każdym kroku, choć czy tak płynnie i „bezboleśnie”…? Co do tego mam swoje bardzo duże, czysto subiektywne wątpliwości.Ale za to szalenie podobało mi się zakończenie, ani banalne, ani przewidywalne, w którym Zazdrość i Szaleństwo jednego człowieka brutalnie wykorzystującego swoje wpływy – doprowadzają do nieodwracalnej tragedii Dwojga Głównych Bohaterów, Niny i Jana.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s